18 stycznia 2017, imieniny obchodzą: Piotr, Małgorzata, Beatrycze,

-7°
Bielsko-Biała
18.01.2017
  • Wilgotność: 86%
  • Wiatr:wsch 11km/h

jutro: -5°-13°pojutrze: -2°-9°
artykul,budowniczy_miasta,51342.htmlbudowniczy_miasta

Wydarzenia

2017-01-02 15:59 (Komentarze: 1)      

Budowniczy miasta


Jedni twierdzą, że to najważniejsza postać w historii miasta. Inni mówią o nim przede wszystkim jako o znakomitym rzemieślniku ze smykałką do interesów. Wszyscy są jednak zgodni, że to on jest twórcą wizerunku Bielska i Białej z przełomu XIX i XX wieku, budzącego zachwyt wizytujących to miasto. Karol Korn to nie tylko „nazwisko z dawnych dziejów”, ale i obiekt fascynacji badaczy i mieszkańców. Właśnie odkrywane są kolejne tajemnice jego życia. Życia człowieka, któremu jedni stawiają nowe pomniki, a inni je... niszczą.

Cesarski tytuł

Karol Korn urodził się 1852 roku w rodzinie żydowskiej. Jako miejsce jego urodzenia podaje się Wadowice, choć - o czym dalej - niektórzy mają co do tego wątpliwości. Pierwsze nauki pobierał w Opawie, a studiował na politechnice w Karlsruhe oraz na uniwersytecie w Wiedniu. Po studiach otrzymał posadę asystenta w szkole technicznej w Brnie. Następnie, gdy osiedlił się w Bielsku, został asystentem w miejscowej szkole technicznej. W 1882 roku dał początek firmie architektoniczno-budowlanej „Karl Korn”. Jednocześnie był właścicielem tartaku, cegielni i kamieniołomu, a ponadto - przez piętnaście lat na przełomie wieków - dzisiejszego hotelu President, a ongiś Kaiserhof. Jak przekonuje Jacek Proszyk, doktor nauk humanistycznych, jeden z bielskich popularyzatorów dorobku Korna, ten wybitny architekt nie poprzestawał na pracy, ale angażował się w życie miasta i religijnej wspólnoty oraz rozwój swojej branży. - Wspomagał finansowo ubogie dzieci i studentów. Posiadał w swojej firmie budowlanej własną jednostkę straży pożarnej, co było wówczas rzadkością. Sprawował funkcję przewodniczącego Towarzystwa Budowlanego, był założycielem Związku Wsparcia przy Uniwersytecie Wiedeńskim, członkiem korporacji Franconia i członkiem zarządu Izraelickiej Gminy Wyznaniowej - wylicza Jacek Proszyk, autor książki „Cmentarz żydowski w Bielsku-Białej”.

Od cesarza Austrii, Franciszka Józefa I, otrzymał tytuł cesarsko-królewskiego radcy budowlanego (kaiserlicher und königlicher Baurat). Ale nie tylko przez cesarza był doceniany, i nie tylko za swojego życia. W 1998 roku władze miejskie uhonorowały go ulicą jego imienia.

Karol Korn zmarł w 1906 roku w wieku 54 lat. Został pochowany w rodzinnym grobowcu na bielskim cmentarzu żydowskim przy ulicy Cieszyńskiej. Firma budowlana funkcjonowała do wybuchu drugiej wojny światowej.

Bielszczanin numer jeden

Był niezwykle płodnym architektem i budowniczym. Duża część najwspanialszych bielskich budowli to dzieło albo jego bezpośrednio (jako projektanta), albo jego firmy. Nawet podczas krótkiego spaceru w centrum miasta można podziwiać kilkanaście jego dzieł. Przy ulicach 3 Maja czy Mickiewicza jedno stoi obok drugiego. Projektował, budował lub jednocześnie projektował i budował między innymi budynki: dworca głównego, gminy żydowskiej (dziś sądu), szpitala przy ul. Wyspiańskiego, Komunalnej Kasy Oszczędności (była w nim restauracja Patria), straży pożarnych przy placu Ratuszowym i ulicy Sobieskiego, a także willę Sixta, synagogi przy ulicach 3 Maja i Krakowskiej, dom przedpogrzebowy na cmentarzu żydowskim, schronisko na Szyndzielni.

Nie poprzestawał na Bielsku. Jest autorem tak znanych budynków, jak stara warzelnia w żywieckim browarze, szkoła w Żywcu-Zabłociu, hotel „Royal” w Krakowie, Fabryka Mebli Giętych w Jasienicy, rafineria w Czechowicach, walcownia w Dziedzicach. Budował dworce kolejowe w Dziedzicach, Boguminie, Morawskiej Ostrawie, Gruszowie, Stauding (czyli czeska Studeńka), Bilovcu. Stworzył synagogi w Oświęcimiu, Wadowicach i Andrychowie. Dorota Wiewióra, przewodnicząca Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Bielsku-Białej podkreśla, że nie zamykał się tylko na religijne potrzeby Żydów. Jak wylicza, stawiał kościoły rzymskokatolickie w Żywcu, Kętach, Porąbce, Kozach, Gierałtowicach, Lipowej, Choczni. Podczas październikowego spotkania w domu kultury „Kubiszówka” profesor historii sztuki Ewa Chojecka podkreślała, że w czasach Korna funkcjonowały w mieście, w tym te budowane przez niego, kościoły rzymskokatolicki, ewangelicki i synagoga. Takie współistnienie było skomplikowane, ale... to „grało”.

Dorota Wiewióra nie waha się przed stwierdzeniem, że Karol Korn to najbardziej zasłużona dla Bielska-Białej postać. Po prostu - bielszczanin numer jeden. - Był jednym z najważniejszych architektów. To on tworzył oblicze miasta i jest jednym z ojców jego wizerunku - stwierdza Jacek Proszyk. - Dla mnie jest on symbolem dobrego rzemieślnika z głową do interesów. To architekt, który miał firmę realizującą własne projekty, a przy tym posiadał cegielnię i tartak. Czego chcieć więcej, by obniżyć koszty, a przez to proponować tak atrakcyjne usługi - mówił do uczestników październikowego „Spaceru śladami Korna”. I trochę odbrązawiał postać architekta. Sugerował, że w rozkręceniu biznesu mógł mu pomagać wpływowy teść, a jeden z pierwszych projektów - budynek synagogi - Korn sobie „pożyczył” z Węgier, co ponoć zakończyło się małą awanturą i koniecznością rekompensaty.

Jak za okupacji

O Karolu Kornie i Bielsku-Białej wśród Żydów z całego świata zrobiło się znowu głośno 1 listopada ubiegłego roku. Ale nie takiego rozgłosu bielszczanie sobie życzyli. Bo dyskutowano nie o tym, że zbliża się 110. rocznica śmierci architekta czy trwa świętowanie 150-lecia Gminy Żydowskiej, ale o tym, że wandale porozbijali na cmentarzu żydowskim 24 nagrobki. Roztrzaskali też rodzinny grobowiec Kornów. Podobny akt miał miejsce tylko podczas... okupacji. Policjanci się spisali i zatrzymali bezmyślnych bielszczan, którzy - mówiąc najdelikatniej - nie znają i nie szanują własnej historii. 18- i 24-latek zwinęli na dodatek część wystawy fotograficznej z cmentarza. Później tłumaczyli, że nie kierowali się względami ideologicznymi. Narobili strat na prawie 30 tysięcy złotych. - Tak to wtedy wyceniliśmy, jednak z czasem na jaw wychodziło sporo innych uszkodzeń. Przed sądem już nie przedstawialiśmy nowej wyceny - mówi przewodnicząca Gminy Żydowskiej. Dorota Wiewióra jednak do sądu chodzi i ma zamiar dopilnować, by sprawcom dać lekcję. Bynajmniej nie chce, żeby trafili do więzienia. - Jeden się uczy, a drugi ma dwoje dzieci na utrzymaniu. Oprotestowałam wyrok i oczekuję na końcową decyzję. Nie mogłam się zgodzić na to, by doszło do ugody z prokuratorem, na podstawie której nie spotka ich prawdziwa kara. To, że muszą zwrócić koszty renowacji nagrobków, to oczywiste. Ale ponadto powinni wykonywać prace społeczne na rzecz lokalnej społeczności, nie tylko żydowskiej. Dopiero to do nich przemówi. Takie jest moje stanowisko, a prokurator wydaje się nim... zniesmaczony - opisuje przewodnicząca, która z kolei jest zniesmaczona tym, że postępowanie sądowe ciągnie się tak długo.

Tymczasem koszty naprawy na własne barki wzięła Gmina Żydowska i po wizycie chuliganów nie ma już śladu. Nie licząc zadry w sercu, że komuś mógł strzelić do głowy tak podły pomysł i że taki scenariusz może się jeszcze powtórzyć.

Śladami Korna

Jedni historię niszczą, a inni chcą ją poznawać. W ostatnich miesiącach nazwisko Korn odmieniano przez wszystkie przypadki. 16 września 60-lecie obchodziło Towarzystwo Miłośników Ziemi Bielsko-Bialskiej i jednocześnie uczciło 110. rocznicę śmierci architekta. Obchody rozpoczęły się obok kamienicy przy ulicy Mickiewicza, którą Korn wybudował i w której mieszkał. Prezydent Jacek Krywult i prawnuczka architekta Stefania Filek odsłonili tablicę poświęconą zasłużonemu bielszczaninowi. Niespełna miesiąc później, bo 10 października, na uroczystości związane z rocznicą śmierci Korna bielszczan zaprosiły gminy żydowskie z Bielska-Białej i Krakowa oraz Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce. Gościnni bielscy żołnierze z Wojskowej Komendy Uzupełnień (dawnej willi Deutscha), mieszczącej się przy ulicy Korna, nie spodziewali się, że rozpoczynający się u nich „Spacer śladami Korna” przyciągnie około stu osób i w budynku trudno się będzie ruszyć. Tłum za prowadzącym dr. Jackiem Proszykiem podążał później ulicami Krasińskiego, Sixta i Mickiewicza.

Miłośnicy historii miasta nie tylko słuchali, ale też nie skąpili swojej wiedzy. - Nieraz jestem zaskakiwany informacjami od mieszkańców. „Spacer śladami Korna” to dla mnie kolejne potwierdzenie tego, że warto organizować rozmaite imprezy i spotkania, bo mamy tu dużą grupę ludzi, którym nasza przeszłość nie jest obojętna - mówi Jacek Proszyk.

W „Kubiszówce”, gdzie zorganizowano drugą część obchodów, pojawiło się dwa razy tyle osób. I przyciągnął je nie tylko koncert śpiewającego rabina Itzchaka Horovitza. Słuchacze, którzy szczelnie wypełnili salę, w skupieniu wysłuchali wykładów dr Ewy Janoszek o „Nieznanych faktach z życia Karola Korna” i prof. Ewy Chojeckiej o „Przywracaniu pamięci Karola Korna jako budowniczego miasta”.

Taki duży odzew to nie tylko zasługa spragnionych wiedzy mieszkańców, ale przede wszystkim tych, którzy uczą historii lokalnej społeczności. Poświęcają swój prywatny czas, są doskonale przygotowani, wybierają atrakcyjne dla mieszkańców terminy i zaskakują pomysłami, takimi jak na przykład złożenie wizyty żołnierzom, mającym siedzibę przy ulicy Korna.

Nieznane fakty

Ewa Janoszek przyciągnęła słuchaczy na swój wykład intrygującym tytułem o nieznanych faktach z życia Korna, który - jak się okazało - nie był pustosłowiem. Architekt to postać, o której dzisiaj w dalszym ciągu stosunkowo niewiele wiadomo, a solidna praca szybko przynosi owoce w postaci kolejnych odkryć. - Gdy piętnaście lat temu przygotowywałem materiał do swojej książki, biografię Korna oparłem niemal wyłącznie na podstawie informacji z gazety wydanej tuż po jego śmierci - mówi Jacek Proszyk.

Ewa Janoszek szybko zauważyła, że nawet tak podstawowa informacja, jak ta dotycząca miejsca urodzenia Korna, niekoniecznie musi pokrywać się z rzeczywistością. Przyprowadziła drobiazgowe historyczne śledztwo i zaskoczyła słuchaczy w „Kubiszówce”. - Wymaga to jeszcze badań, ale to raczej niemożliwe, by Korn urodził się w Wadowicach. W Galicji był zakaz osiedlania się Żydów w Miastach. Prawdopodobnie urodził się gdzieś na obrzeżach Wadowic - oceniła. Niebywałe, ile dowiedziała o losach jego rodziny, a szczególnie sześciorga rodzeństwa, w tym dwóch sióstr. O powodzeniu rodziny świadczą nagrobki rodziców Korna (Simon i Cecile). - Wykonał je znany kamieniarz Eduard Hauser. Kamieniarz z... Wiednia - zauważyła. Przybliżyła też nieco dzieje Simona Korna, który w Wadowicach był radnym, a utrzymywał się z przywileju sprzedaży alkoholu na wyłączność. Mrówcza praca pozwoliła też odkryć losy braci Korna, z których niektóre były bujne. Tak bujne, że rozpisywały się o nich gazety. Z niemieckojęzycznej prasy, używającej tak złośliwego tonu, że zawstydziłby współczesne bulwarówki, można się było dowiedzieć, że w Izraelu lamentują, bo Jakub Korn, Żyd z Zabłocia, zmęczył się Europą i udał się do współziomków do Nowego Świata. Wyjechał, rozpłynął się, a odnalazł w Ameryce z... byłą guwernantką u boku. Rozpisywano się też o sukcesach i plajtach pozostałych braci. Najnowsze ustalenia Ewy Janoszek przynoszą też dodatkowe informacje między innymi o rozlicznych interesach i majątku całej rodziny.

Dorota Wiewióra przekonuje, że to dopiero początek sukcesów historyków badających dzieje Korna. - Do odkrycia mamy bardzo dużo, a czas - wbrew pozorom - jest tu sprzymierzeńcem. Wszelkie archiwa funkcjonują coraz lepiej, jest do nich lepszy dostęp, także zdalny, więc zniknie dużo barier, które utrudniały zdobywanie informacji - wskazuje.

Miejsca pamięci

Wszystko wskazuje na to, że życzenie prof. Ewy Chojeckiej, wyrażone przez tytuł jej wykładu „Przywracanie pamięci Karola Korna jako budowniczego miasta” spełnia się już teraz. W „Kubiszówce” owym tytułem obdarzała go wielokrotnie. - Po stu latach przypominamy jego dzieło. Wyczuwamy, że nadszedł czas przyjęcia go jako naszego dziedzictwa. Jego budowle są przecież świadkami spektakularnego skoku miasta. To o nim mówimy jako o człowieku sukcesu, który zbudował pół miasta - mówiła. Zaprosiła też zebranych na niecodzienny spacer. Prosiła, by wyobrazili sobie, że na dworcu kolejowym wysiada sam Karol Korn, a po mieście oprowadza go Jacek Proszyk. - Pierwsze wrażenie miałby znakomite, bo dworzec został odrestaurowany. Wędrówka wzdłuż ulicy 3 Maja wypadłaby gorzej. Jest hotel „President”, jest poczta, ale są też budynki, w tym jego własny dom, które wymagają pilnej konserwatorskiej interwencji - mówiła.

Ewa Chojecka jest przekonana, że Korn nie zniknie już z pamięci bielszczan. Że nastaje czas refleksji nad przeszłością, na który nie pozwalał poprzedni system. - Mieszkaniec tego miasta w budowlach Karola Korna odkrywa swoje indywidualnie pojmowane „le lieu de mémoire”, czyli miejsca pamięci. Posłużyliśmy się tym zwrotem francuskiego historyka Pierre Nora, który przed laty uzmysłowił nam, że historia jest wielkim zbiornikiem, gdzie odnajdujemy punkty orientacyjne dla nas ważne. Bohaterem naszej historii jest architekt i budowniczy. Karol Korn - powiedziała profesor podczas obchodów 110. rocznicy jego śmierci.

- Człowiek tak naprawdę żyje tak długo, jak długo trwa o nim pamięć. Bardzo się cieszę, że pamięć o moim przodku jest żywa. O tym, jakim był budowniczym, najlepiej świadczą budynki, jakie do dziś zdobią Bielsko-Białą - mówiła podczas wrześniowych obchodów Stefania Filek, cytowana przez „Magazyn Samorządowy”.

mk

Powiaty: Bielsko-Biała

Zobacz zdjęcia


Skomentuj

Treść:*
Nick:*
6-6=*

Karolek, 2017-01-02 godz. 19:16
Ciekawe, czy co dziesiąty bielszczanin wie, kto to jest. Zakładając, że co drugi wymieni lokalnych "artystów" grających w tandetnych serialach albo uczestniczących w jeszcze bardziej tandetnych i bezwartościowych talentszołach :)
OK, zamknij