13 grudnia 2017, imieniny obchodzą: Łucja, Otylia, Juliusz,

Bielsko-Biała
13.12.2017
  • Wilgotność: 76%
  • Wiatr:zach 7km/h

jutro: pojutrze: -1°
Reno
artykul,mieszkaniec_chelmka_w_czarnogorskim_areszcie,59025.htmlmieszkaniec_chelmka_w_czarnogorskim_areszcie

Wydarzenia

2017-10-06 19:55 (Komentarze: 4)      

Mieszkaniec Chełmka w czarnogórskim areszcie


Bliscy 27-letniego Dawida z Chełmka robią wszystko, by mógł wrócić do domu. Od sierpnia przebywa w czarnogórskim areszcie. Wszystko dlatego, że zgubił się podczas górskiej wycieczki i - jak przekonuje - na polecenie ratowników rozpalił ognisko sygnalizacyjne. Jednak ogień wymknął się spod kontroli...

Dawid został aresztowany 29 sierpnia po tym, gdy w dramatycznych okolicznościach powrócił z samotnej wycieczki na szczyt Suszeń niedaleko Baru w Czarnogórze. Do tego kraju wybrał się na wakacje wraz z oświęcimskimi salezjanami. 27-latek jednak się pogubił i poranił w gęstych zaroślach. - Kontaktował się z tamtejszymi służbami pod numerem 112, by namierzyli go i zabrali do pobliskiej wioski. Jednak próby były bezowocne i kazali mu ostatecznie rozpalić ognisko. Brat wykonał ich polecenie, zabezpieczył ognisko kamieniami, jednak wiatr i panująca od dłuższego czasu susza spowodowały, że ogień bardzo szybko się rozprzestrzenił. Spaliła się duża część góry, jednak media to wyolbrzymiły - relacjonuje Daria Szydło, jego siostra. Dawid sam musiał uciekać przed płomieniami, a z opresji wybawili go dopiero miejscowi myśliwi.

Młody mężczyzna przebywa w areszcie w towarzystwie - jak sam relacjonuje - gwałciciela, mordercy i przemytnika kobiet. Narzeka na to, że przydzielony mu z urzędu adwokat odwiedził go tylko raz. Chwali za to pomoc konsula, a niedawno napisał emocjonalny list do prezydenta Andrzeja Dudy, by ten cokolwiek zrobił w jego sprawie. Jeszcze nie wiadomo, jakie grożą mu konsekwencje prawne. Choć pożar dotarł w pobliże budynków, to nikt nie ucierpiał i żaden dom nie został zniszczony. Różne są szacunki dotyczące spowodowanych przez pożar strat. W jednych relacjach mowa o trzystu spalonych drzewach, a w innych o stratach sięgających aż trzech milionów euro.

Teraz Dawid może liczyć przede wszystkim na wsparcie i zaangażowanie swoich bliskich. - Robimy wszystko, aby zapewnić mu pomoc prawną na miejscu, a w Polsce organizować na ten cel zbiórkę pieniędzy. Mój brat jest niewinny. Działał tak, jak mu poleciły miejscowe służby, a dzisiaj siedzi w areszcie z groźnymi przestępcami. Bardzo za nim tęsknimy i chcemy, by jak najszybciej wrócił do domu - mówi siostra mieszkańca Chełmka. Ruszyła nie tylko zbiórka pieniędzy, bo organizowane są koncerty oraz licytacje prac plastycznych 27-latka. - Każda złotówka jest na wagę złota, bo godzina pracy adwokata wynosi 150 euro - informuje rodzina.

Dawid jest pracownikiem Oratorium Salezjańskiego w Oświęcimiu. Organizuje wiele zajęć dla dzieci i młodzieży. Od października miał rozpocząć kolejny rok studiów na katowickiej ASP. Udziela się społecznie podczas wielu akcji na terenie Oświęcimia i okolic. Na terenie kościoła salezjańskiego rozbudował scenę teatralną, na której wielokrotnie buduje scenografię do reżyserowanych przez siebie sztuk teatralno-religijnych.

mk

Powiaty: Oświęcim

Skomentuj

Treść:*
Nick:*
5+7=*

york, 2017-10-07 godz. 14:46
Takie rozmowy ze 112 są nagrywane więc...?
Sucharek, 2017-10-07 godz. 11:35
A może by to nazwisko coś pomogło...
St@n, 2017-10-07 godz. 08:10
Kościół nie należy do biednych instytucji to może dołoży trochę kasy na ratowanie młodego człowieka ?
adrian, 2017-10-06 godz. 20:32
Dobrze, że nie zgubił się w Puszczy Białowieskiej, albo w rafinerii Orlenu ten nasz chłopiec z zapałkami. Nie wolno generalizować na podstawie pojedynczego przypadku, ale coś z tą polską mądrością jest nie tak. Podniósł się z kolan i poszedł w klapkach plażowych do lasu...Uważam, że Oratorium Salezjańskie powinno do pomocy użyć zaprzyjaźnione kanały Watykańskie.
OK, zamknij