21 lipca 2017, imieniny obchodzą: Daniel, Daniela, Dalida, Wiktor

19°
Bielsko-Biała
21.07.2017
  • Wilgotność: 77%
  • Wiatr:zach 4km/h

jutro: 28°17°pojutrze: 28°16°
artykul,milosc_do_zwierzat_choroba,45711.htmlmilosc_do_zwierzat_choroba

Wydarzenia

2016-09-17 13:05 (Komentarze: 6)      

Miłość do zwierząt chorobą?!


Swoje życie poświęcił pomocy psom skrzywdzonym przez ludzi, zaniedbanym, porzuconym. U niego znalazły dom, opiekę i miłość. Wielu bardzo go za to ceni, ale nie brak i takich, którym przeszkadza jego dobre serce. Ślą na niego donosy do różnych instytucji, rzucają niesłuszne oskarżenia. Ostatnio znaleźli nieoczekiwanego sprzymierzeńca.

Jordanowianin Adam Duszniak przed laty był inspektorem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Zrezygnował, bowiem nie mógł znieść widoku cierpiących czworonogów i swej bezsilności wobec okrucieństwa ich katów. Nie przestał jednak na różne sposoby pomagać zwierzętom. Jeśli spotkał się z przypadkiem złego ich traktowania, zawiadamiał odpowiednie służby. Gdy znalazł bezpańskiego psa, dawał mu dom. Przyjmował pod swój dach również czworonogi przyprowadzone przez ludzi, którzy z jakiegoś powodu nie mogli lub nie chcieli się nimi dłużej opiekować. Z czasem gromadka jego pupili urosła do pokaźnych rozmiarów.

Obecnie Adam Duszniak ma 34 psy, co nie wszystkim się podoba. Niektórych drażni szczekanie wydobywające się z tak wielu gardeł, inni skarżą się, że psia karma przyciąga szczury. W rezultacie niezadowoleni sąsiedzi, a nawet bliscy krewni jordanowianina zaczęli wysyłać donosy, w których zarzucają mu między innymi znęcanie się nad zwierzętami. – Trudno mi w coś takiego uwierzyć, bo jestem ostatnią osobą, która byłaby w stanie zrobić krzywdę jakiemukolwiek stworzeniu, ale faktem jest, że padłem ofiarą takich oskarżeń – mówi wstrząśnięty mężczyzna.

Kontrola przeprowadzona przez Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Wadowicach wypadła pomyślnie. – Warunki, w jakich przebywają te psy może nie są najlepsze, bo w domu pana Duszniaka jest mało miejsca, ale zwierzęta swobodnie wychodzą na podwórko, a ogród jest duży. Znęcania się nad nimi nie stwierdziłam – podkreśla Danuta Gaudyn z PIW. Również inspektorzy Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami nie widzą na razie podstaw do odebrania Adamowi Duszniakowi czworonogów, mimo to ich opinia bynajmniej nie jest pozytywna.

– Psy są dobrze odżywione, zaszczepione. Ale jest ich zbyt dużo na zbyt małej powierzchni, przez co mogą się zagryzać między sobą. Moim zdaniem ten pan nie przygarnia zwierząt z miłości do nich, lecz cierpi na patologiczne zbieractwo. To jest choroba, którą trzeba leczyć. Na kontroli był z nami pracownik Urzędu Miasta w Jordanowi i proponował, że pomoże panu Duszniakowi w szukaniu nowych domów dla przynamniej niektórych psów. Jednak wszelkie perswazje okazały się bezskuteczne – opowiada Beata Porębska z KTOZ – Tłumaczyłam panu Duszaniakowi, że w każdej chwili może mu się coś stać i wtedy wszystkie czworonogi trafią do schroniska. A on odparł: „Jeśli z powodu złego stanu zdrowia nie będę już mógł się psami opiekować, zagazuję się razem z nimi”!

Beata Porębska planuje przekazać notatkę z kontroli do prawnika, licząc na to, że będzie ona wystarczającą podstawą do skierowania Adama Duszniaka na badania psychiatryczne. Uważa bowiem, iż zwierzęta nie są bezpieczne pod jego opieką i mogą też stanowić zagrożenie dla mieszkańców, jeśli większa ich ilość wydostanie się z ogrodu. – Żaden z nich sam w sobie nie jest groźny, ale w stadzie najłagodniejszy pies może okazać się agresywny. A te psy uciekają czasem poza ogrodzenie. Zdarzyło się to nawet w czasie naszej wizyty, gdy już szliśmy do samochodu. Wybiegło ich pięć czy sześć, większość dużych. Gdy cała wataha wyrwie się na wolność, może kogoś zaatakować – podkreśla Beata Porębska.

Adam Duszniak zapewnia, że przygarnął tak wiele czworonogów, ponieważ nikt inny ich nie chciał. – Zawsze, gdy trafi do mnie nowy piesek, z początku szukam kogoś, kto zechciałby go zabrać do siebie. Ale kiedy już zwierzę przywiąże się do mnie, poczuje do mnie zaufanie, podłością byłoby pozbywanie się go. Niedawno trafiły do mnie cztery młode suczki i pani weterynarz, która leczy moje psy, zamieściła w Internecie ogłoszenie, że oddam je w dobre ręce. Niestety nikt się nim nie zainteresował. Zostaną więc u mnie, bo co innego mógłbym w takiej sytuacji zrobić? – mówi.

Zapewnia, że w ciągu trzydziestu lat, które poświęcił opiece nad zwierzętami, nigdy nie doszło do sytuacji, by jego psy dotkliwie się pogryzły, a tym bardziej zaatakowały człowieka. Nie zdarza się też, by w większej grupie wybiegały poza przydomowy ogród. Jak twierdzi, ucieczka kilku z nich w czasie kontroli KTOZ była przypadkiem odosobnionym, a czworonogi szybko udało się ponownie zamknąć na podwórku. – A już najbardziej bulwersująca jest dla mnie wieść, że osoby, które mienią się miłośnikami zwierząt, uważają mnie za psychicznie chorego. Jeśli traktowanie psów zgodnie z ich prawami świadczy o mojej chorobie, to co w takim razie jest właściwym zachowaniem? – dziwi się mężczyzna.   

eda

Powiaty: Sucha Beskidzka

Skomentuj

Treść:*
Nick:*
3+3=*

lik, 2016-09-22 godz. 07:21
Ludzie pomyslcie czy chcielibyście mieszkać w takim miejscu i mieć takiego sąsiada? Fajnie się wygłasza wspaniałe opinie o takiej działalności jak jest ona daleko od nas. Fajnie że ma pan taka pasje ale takiego sąsiada bym nie chciał i przypuszczam że żadna z osób by nie chciała
Amen, 2016-09-22 godz. 06:30
Te psy należy uśpić raz na zawsze.
alan, 2016-09-19 godz. 08:39
Przedmówcom życzę doświadczenia ataku watahy psów, tak jak mnie się to przydarzyło. Prawa ludzi do spokoju i bezpieczeństwa w miejscu zamieszkania są ważniejsze od fanaberii tego Pana.
malwina, 2016-09-17 godz. 17:20
Temu Panu trzeba pomóc organizując karmę, leczenie i sterylizację psiaków. Skoro psy mają dom, może nazbyt zagęszczony i biedny, ale DOM, w którym nie brak miłości i podstawowej opieki, to po co je odbierać i odsyłać do schroniska, w którym i tak będą przebywały na koszt gminy?? Chyba że ktoś liczy na sporą dotację za mało (albo w ogóle) roboty....
bojaźliwy, 2016-09-17 godz. 16:50
Pani Beato. Co zrobić jeżeli większe stado urzędników wymknie się spod kontroli? Czy należy zawiadomić prawników lub psychiatrów? Urzędnik w pojedynkę może nie stanowić zagrożenia ale całe stado?
suski2, 2016-09-17 godz. 16:38
To pani Porebska powinna isc do psychiatry powodzenia panie Adamie w stadzie urzedników obywatel też nie ma nic do powiedzenia
OK, zamknij