23 czerwca 2017, imieniny obchodzą: Wanda, Zenon, Albina,

23°
Bielsko-Biała
23.06.2017
  • Wilgotność: 60%
  • Wiatr:zach 3km/h

jutro: 27°14°pojutrze: 27°14°
artykul,na_oltarzu_i_w_chacie,51669.htmlna_oltarzu_i_w_chacie

Kultura i rozrywka

2017-01-10 09:16 (Komentarze: 2)      

Na ołtarzu i w chacie


Według tradycji przybyli z dalekich, niezmiernie bogatych krajów Wschodu, by pokłonić się nowo narodzonemu królowi żydowskiemu. Mimo upływu wieków, nadal budzą zaciekawienie, a miliony ludzi na całym świecie czczą ich w wyjątkowy sposób.

O tajemniczych trzech podróżnych odwiedzających maleńkiego Jezusa w Betlejem nie wiadomo zbyt wiele. Podstawowym źródłem pozostaje Ewangelia św. Mateusza: oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy (...) Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirę. Św. Mateusz nie informuje, czy byli to władcy, czy też uczeni kapłani, ilu ich było ani skąd przyszli. Jednym z nielicznych historycznych śladów wydarzenia jest relacja weneckiego podróżnika Marco Polo (1254-1324), który w trakcie wyprawy na Daleki Wschód napisał: Jest w Persji miasto Sarah, z którego wyszli trzej Magowie, kiedy udawali się, aby pokłon złożyć Jezusowi Chrystusowi. W mieście tym znajdują się trzy wspaniałe i potężne grobowce, w których zostali złożeni Trzej Magowie. Zapisek powstał „zaledwie” trzy wieki po przyjściu na świat Syna Maryi, więc owa informacja wydaje się bardziej wiarygodna niż Ewangelia św. Mateusza, którą wielu teologów traktuje symbolicznie, jako zapowiedź uznania przez pogan Jezusa za władcę całego świata.

Żywica i jałowiec

Według kultywowanej w Europie do dziś średniowiecznej tradycji, maleńkiego Jezusa odwiedziło trzech królów. - Panuje przekonanie, że byli to władcy dalekich, bogatych krain - opowiada mieszkający w Choczni Kazimierz Pyclik, rzeźbiarz-amator specjalizujący się w figurkach świętych. - Nie tylko w moim rodzinnym Rychwałdzie, ale także w wielu podbeskidzkich miejscowościach od Milówki po Skawinę i pewnie dużo, dużo dalej, tradycje związane ze Świętem Trzech Króli są nadal żywe i nie ograniczają się do poświęcenia w kościele kadzidła, kredy i wody. Po dziś dzień wielu gospodarzy okadza domostwo i inwentarz dymem tlącej się żywicy sosny i owoców jałowca. Mimo że to już XXI wiek, nieobce są wierzenia, że dym jałowcowy pomaga chorym szybko wrócić do zdrowia. W tym celu należy rozsypać poświęcone ziarna na gorącą blachę, by w mieszkaniu rozszedł się charakterystyczny, mocny zapach. O tradycyjny piec coraz trudniej, więc może wystarczy wysypać garść nasion na rozgrzaną patelnię. Ale nie wiem, czy to będzie taka sama czarodziejska moc - dodaje z uśmiechem.

Moc kadzidła i wody

W wielu rejonach Polski utrzymuje się tradycja, by w Objawienie Pańskie (potocznie Święto Trzech Króli) w domu królował zapach kadzidła, co niegdyś - na Bliskim Wschodzie - miało znaczenie nie tylko symboliczne. Kadzidło uzyskiwane z żywicy kadzidłowców - niewielkich drzew rosnących tylko w Afryce i basenie Morza Śródziemnego - zawiera bowiem seskwiterpeny o działaniu leczniczym, wspomagające odporność organizmu, a także tonujące stany emocjonalne (w odróżnieniu od tzw. dalekowschodnich kadzidełek, które niejednokrotnie zawierają substancje kancerogenne, sprzyjające powstawaniu alergii i nowotworów). W Polsce prawdziwe kadzidło zastępowały i nadal zastępują głównie żywica i owoce jałowca, a zapach wzmacniany jest między innymi suszonymi ziołami. Tajemną moc posiada również poświęcona tego dnia woda.

Starsi gospodarze do dziś wodą poświęconą w Trzech Króli skrapiają ziarno przed zasiewem oraz krowy i owce przed wyjściem wiosną na pastwiska. Do niedawna panowało przekonanie, że woda „od Trzech Króli” jest wyjątkowo skutecznym antidotum przeciwko czarom, a nawet jako środek odpędzający burzę. Stąd też kropidło i „flaszeczka” z wodą święconą (koniecznie „od Trzech Króli”) była, a często nadal jest „na wyciągnięcie ręki” w wielu domach. Butelkę ze święconą wodą wczesną wiosną stawiano w ogrodzie, aby przymrozek nie uszkodził kwitnących sadów, zaś początkiem lata w dojrzewającym zbożu, co chroniło przed gradobiciem.

Zamążpójście murowane

Mniej popularnym zwyczajem było używanie poświęconej kredy, by odpędzić złe duchy. W wielu regionach Galicji gospodarz, wyjeżdżając w dalszą podróż, robił kredą na ziemi przed końmi znak krzyża, niektórzy rysowali krzyż także pod wozem oraz na najbliższym moście. Praktykowano również rysowanie krzyżyków na rogach krów i baranów przed pierwszym wyjściem na pastwisko. Zaś najbardziej popularnym zastosowaniem poświęconej kredy było (zwyczaj jest kultywowany w wielu miejscowościach również obecnie) zaznaczanie krzyżykiem okryć panien wychodzących z kościoła. Najbardziej „opisana” panna ponoć pierwsza w wiosce wychodzi za maż.

Tradycją Święta Trzech Króli jest również święcenie złotych przedmiotów - najczęściej monet i pierścionków, przy czym równie dobrze mogą to być srebrne precjoza. Monet używano do pierwszej kąpieli niemowląt, by zapewnić dziecku w przyszłości bogactwo. Zaś poświęcone pierścionki wielu rodziców wręczało dorosłym dzieciom opuszczającym rodzinny dom, co miało chronić przed kłopotami w podróży i zapewnić dostatek w dalszym życiu. Poświęcony złoty przedmiot wykorzystywano również w leczeniu, pocierając obrączką czy pierścionkiem bolące miejsce.

Ogień z kościoła

Czas przed Świętem Trzech Króli to także okazja do wróżenia pogody na cały rok. - Każdy dzień między 25 grudnia a 5 stycznia odpowiada kolejnemu miesiącowi - wyjaśnia Kazimierz Pyclik. - Znane są też przysłowia prognozujące pogodę, między innymi „Na Trzy Króle słonko świeci, wiosna do nas pędem leci” lub „Gdy w Trzech Króli mróz trzyma, długa jeszcze będzie zima”. Wierzyć, nie wierzyć, ale według moich rodziców i dziadków, sporo w tym było prawdy. Niewykluczone, że globalne ocieplenie bądź - jak twierdzą niektórzy - oziębienie klimatu powoduje, że przysłowia straciły znaczenie i trzeba będzie dostosować je do nowych warunków.

Zapomnianą tradycją jest wygaszanie w wigilię Trzech Króli ognia w domu i rozpalenie go dopiero od płomienia pobranego od świecy podczas mszy świętej. I pod żadnym pozorem nie wolno było przynieść przez cały rok do domu nowego zarzewia ognia, gdyż „stary” ogień mógł się obrazić i spalić dom. „Nowym” ogniem zapalano także w domu kadzidło.

Uliczne orszaki

Od kilku lat na ulicach wielu miast, miasteczek i wiosek pojawiają się 6 stycznia barwne orszaki z Trzema Królami w roli głównej. Wbrew pozorom, nad Wisłą to nowa tradycja. Obrzęd „Trzech Króli” na ulicach miast znany był tylko w Hiszpanii oraz krajach Ameryki Środkowej, między innymi w Meksyku. W Polsce publiczne pochody z Trzema Królami w roli głównej organizowane są od 2009 roku za sprawą uczniów i nauczycieli warszawskiej Szkoły Żagle, którzy pierwsi wyszli z jasełkami na ulicę. W kolejnych latach liczba ulicznych orszaków rosła lawinowo. Jednym z największych na Podbeskidziu jest organizowany w Mucharzu, gdzie wierni przemierzają kilka kilometrów, niosąc dobrą nowinę.

Niezbyt dawne to czasy, gdy objawienie pańskie było początkiem nowego roku pracy dla służby. Tego dnia nie tylko uzgadniano zasady wynagrodzenia dla dziewek i parobków (w niektórych regionach polski służbę rozpoczynali w nowy rok) oraz pastuchów na kolejny rok, ale także rozpoczynano uzgodnioną wcześniej pracę u nowego gospodarza.

 

Bogdan Szpila

Powiaty: Oświęcim, Sucha Beskidzka, Wadowice

Skomentuj

Treść:*
Nick:*
9+4=*

Stały czytelnik, 2017-01-10 godz. 20:13
W ostatnim zdaniu Polski piszemy z dużej litery, w Nowy Rok również z dużej.
Stały czytelnik, 2017-01-10 godz. 17:21
Bardzo dobre opracowanie tematu Trzech Króli. Dziękuję Panie Redaktorze!
OK, zamknij