18 listopada 2017, imieniny obchodzą: Roman, Klaudyna, Anielia, Karolina

Bielsko-Biała
18.11.2017
  • Wilgotność: 88%
  • Wiatr:zach 8km/h

jutro: pojutrze: -1°
artykul,po_tragedii_w_rajczy_rodzice_staneli_przed_sadem,52598.htmlpo_tragedii_w_rajczy_rodzice_staneli_przed_sadem

Na sygnale

2017-02-07 17:00 (Komentarze: 5)      

Po tragedii w Rajczy: Rodzice stanęli przed sądem


Rodzice nie potrafią wytłumaczyć, dlaczego wyszli z płonącego domu, zostawiając w środku dwóch najmłodszych synów. Byli wtedy pijani. Gdy ojciec zdecydował się wrócić do budynku, było już za późno... Za narażenie dzieci na niebezpieczeństwo i nieumyślne spowodowanie śmierci odpowiadają teraz przed sądem. Proces rozpoczął się dzisiaj przed południem.

Tym dramatem, który rozegrał się w nocy z 1 na 2 lipca 2016 roku, żyła cała Polska. Około północy, prawdopodobnie na skutek zwarcia w instalacji elektrycznej, wybuchł pożar w drewnianym domu w Rajczy. Damian M. i jego partnerka Karolina K. zabrali z pokoju czteroletniego syna Oskara. W tym samym pokoju zostawili jednak dwóch najmłodszych synów - jedenastomiesięcznego Krystiana i dwuletniego Patryka. Chłopcy zginęli na skutek zatrucia gazami pożarowymi i poparzeń.

Feralnej nocy rodzice byli pod wpływem alkoholu. Śledczy ustalili, że w pewnym momencie matka miała sporo ponad trzy promile, a ojciec - niespełna trzy. Oboje twierdzą, że bynajmniej pijani nie byli.

Dzisiaj przed Sądem Rejonowym w Żywcu rozpoczął się proces 30-letniego mężczyzny i 22-letniej kobiety. Prokurator Piotr Sowa oskarżył rodziców o to, że znajdując się w stanie nietrzeźwości narazili swoje dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia w trakcie pożaru budynku i pozostawili je w środku, przez co zginęły. Grozi im za to pięć lat więzienia. Po wyjściu z sali sądowej oskarżyciel tłumaczył, że największą winą rodziców jest to, że nie ewakuowali wszystkich dzieci z budynku, choć na początku jeszcze mieli taką możliwość. Wskazuje, że brak racjonalnych decyzji z ich strony mógł wynikać z upojenia alkoholowego.

Rodzice, którzy nie są i nie byli tymczasowo aresztowani, zmieniają zdanie co do tego, czy czują się winni. Karolina K. podczas przesłuchania nie przyznawała się do winy. Teraz to zrobiła. Sędzia Olga Kocot-Barabasz dopytywała, co o tym zdecydowało, ale odpowiedź była enigmatyczna. Damian M., gdy usłyszał zarzuty, przyznał się do winy. W sali sądowej jednak się z tego wycofał. - Nie wiem, do czego się przyznać, bo ja nic nie zrobiłem - stwierdził.

Rodzice nie są w stanie wytłumaczyć, dlaczego zostawili synów. - Nie potrafię powiedzieć, czemu nie zabrałam dzieci. Za szybko się to działo - powiedziała kobieta. - Dlaczego pan nie wszedł do pokoju? - pytał prokurator ojca. - Panika, szok. W kuchni był dym. Nie zapomnę tego do końca życia - mówił Damian M. Oskarżyciel nie odpuszczał. - Dlaczego nie wziął pan dzieci albo nie zawołał, by je żona zabrała? - naciskał. - Nie wiem, co mam powiedzieć, tak szybko się to działo. Byłem bezsilny, bezmyślny... - nieskładnie mówił łamiącym się głosem Damian M.

Sędzia odroczyła rozprawę do 21 marca.

mk

Powiaty: Żywiec

Zobacz zdjęcia


Skomentuj

Treść:*
Nick:*
7+3=*

ach, 2017-02-12 godz. 13:26
Nie wiem kto nie zgadza się z tymi komentarzami, ale ktoś chyba bez serca- tam zginęła dwójka bezbronnych małych dzieci a rodzice byli pijani, 3 promile to nie jest jedno piwo lub lampka wina. Byli na tyle trzeźwi żeby swoje ***ska uratować, ale dzieci zostawili.
Ach, 2017-02-08 godz. 18:35
Gówniara 3 promile. Widać że to patologia jak ona się do sądu ubrała. Jakby trzeźwi byli to by dzieci wynieśli. Biedne dzieciaczki. Jak można być nawaLonym jak stodoła przy takich małych dzieciach
gościu, 2017-02-08 godz. 17:55
Patologia!
Mrymry, 2017-02-08 godz. 12:45
"Nie wiem, do czego się przyznać, bo ja nic nie zrobiłem" - no właśnie. Do tego że nic nie zrobiłeś.
ulcia, 2017-02-07 godz. 22:07
Płakać się chce nad tym światem... To jakiś koszmar!
OK, zamknij