21 czerwca 2018, imieniny obchodzą: Alicja, Alojzy, Marta, Rudolf

33°
Bielsko-Biała
21.06.2018
  • Wilgotność: 71%
  • Wiatr:poł 10km/h

jutro: 16°pojutrze: 15°
artykul,szczyrk_buczkowice_prezydent_przecial_wstege,61454.htmlszczyrk_buczkowice_prezydent_przecial_wstege

Wydarzenia

2018-01-04 18:30 (Komentarze: 162)      

Szczyrk, Buczkowice: Prezydent przeciął wstęgę


Prezydent Andrzej Duda odwiedził dzisiaj Szczyrk i Buczkowice.

W Szczyrku odwiedził Centralny Ośrodek Sportu - Ośrodek Przygotowań Olimpijskich, aby symbolicznie otworzyć kolejkę na Skrzyczne. Symbolicznie, bowiem zmodernizowany odcinek wiodący z centrum kurortu na Halę Jaworzyna działa już od września. Potem robił sobie zdjęcia uczniami z Uczniowskiego Klubu Sportowego działającego w miejscowej Szkole Podstawowej nr 1.

Niedługo potem spotkał się z nauczycielami i uczniami Szkoły Mistrzostwa Sportowego Sportów Zimowych Szczyrk z siedzibą w Buczkowicach. Po krótkim przemówieniu prezydent poświęcił sporo czasu na indywidualne rozmowy i zdjęcia z młodymi ludźmi. Na koniec uczniowie ofiarowali mu narciarską kurtkę. Wizytę w Buczkowicach zwieńczyło wspólne, pamiątkowe zdjęcie.

Autorką fotoreportażu z przecięcia wstęgi pod Skrzycznem jest Beata Stekla.

best

Powiaty: Bielsko-Biała

Zobacz zdjęcia


Skomentuj

Treść:*
Nick:*
3-7=*

prekariusze łączcie się, 2018-01-19 godz. 10:18
Trochę powiało i 100 tysięcy domów bez prądu. Zbiera się rząd,aby radzić.Komuna w czystej postaci,wtedy też zbieralo się Politbiuro.Tak samo robi nowa bolszewia tow.kur***la.
cogito, 2018-01-18 godz. 22:02
Oto 8 cytatów z ojca Wiśniewskiego, które jeśli nie otworzą oczu odpowiednim ludziom, będą oznaczać, że nie będzie już w Polsce chrześcijaństwa. Tylko odpychające katopolo. Cytat 1 Oto na naszych oczach umiera w Polsce chrześcijaństwo. Cytat 2 Nie jest to wynik propagandy libertyńskiej, zabiegów kół masońskich czy międzynarodowych spisków. Chrześcijaństwo wykorzeniamy my sami, duchowni i najgorliwsi członkowie Kościoła, własnymi rękami i na własne życzenie. Cytat 3 Wprowadziliśmy w naszą religijność element, który ją rozsadza: wrogość. (...) Można więc pluć, drwić i deptać ludzi, można bezpodstawnie oskarżać ich o niegodziwości, a nawet zbrodnie, i równocześnie powoływać się na Ewangelię, stroić się w piórka obrońcy chrześcijańskich wartości i Kościoła, odbywać pielgrzymki na Jasną Górę, składać świątobliwie ręce do modlitwy i ukazywać w mediach rozmodloną twarz. Cytat 4 Przecież to już nie jest chrześcijaństwo, tylko jego parodia. Cytat 5 Aż się wierzyć nie chce, jak bardzo wrogość zagościła w głowach polskich katolików. Kilkanaście dni temu jeden z bliskich mi i zasłużonych kapłanów powiedział: „na szczęście nasz rząd nie wpuścił tej dziczy do Polski… To nie są ludzie, ale DZICZ…”. Cytat 6 (do polityków) Wiele najpoważniejszych autorytetów oskarża was o niszczenie Polski, ja natomiast, z wielkim zażenowaniem, ale z całą stanowczością oskarżam was o niszczenie chrześcijaństwa i dlatego proszę, byście zaniechali głoszenia, że jesteście obrońcami Kościoła. Cytat 7 (do biskupów) Rzesze wiernych oczekują, że skoro nie da się przywrócić katolickiego charakteru mediom, których twórcą jest o. Rydzyk, to oświadczycie, że media te nie mają prawa uważać się za „katolickie”. I że toruńskie radio nie może nosić nazwy „Maryja”, skoro zamieszcza programy ubliżające Ewangelii, a tym samym Matce Boskiej. Tak, oskarżam Radio Maryja, Telewizję Trwam i „Nasz Dziennik” o to, że niszczą chrześcijaństwo i Kościół w Polsce. Cytat 8 Wrogość i nienawiść w religijnym opakowaniu są gorsze niż pogaństwo. Cały tekst "Oskarżam" ojca Ludwika Wiśniewskiego przeczytasz w "Tygodniku Powszechnym".
orkan Fryderyka, 2018-01-18 godz. 21:14
Gasną kolejne gwiazdy TVP Kolejna rewolucja personalna dotknęła TVP. Najpierw poinformowano, że Klaudiusz Pobudzin przestał być szefem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej a jego miejsce zajmie Jarosław Olechowski, dotychczasowy szef „Wiadomości”. Krótko potem okazało się, że dymisję ze stanowiska szefa TVP Info złożył będący równocześnie zastępcą Pudzina w TAI – Grzegorz Pawelczyk. https://twitter.com/kaccmark/status/953962523732201473 Niepewne są też losy twarzy propagandy TVP, czyli Ewy Bugały autorki programu „Nie da się ukryć”. Dziennikarka wzięła „urlop na żądanie”, a nie jest tajemnicą, że pozostaje w bliskich związkach z Pobudzinem i Pawelczykiem. Nie wiadomo, czy zobaczymy ją jeszcze na antenie. /j/ Źródło: dorzeczy.pl/wp.pl
Tadeusz nie paranoik, 2018-01-18 godz. 18:30
Pisze wulgarne powieści i dorabia w TVP. Mówi o obu swoich pasjach O tzw. „paskach grozy" TVP krążą już legendy. Informacyjne belki, które pojawiają się w Wiadomościach i w programach nadawanych przez TVP Info są skoncentrowane na atakach, wymierzonych głównie w opozycję i z informowaniem... nie mają wiele wspólnego. Przeważnie jednak bawią do łez. Wirtualna Polska dotarła do jednej z osób piszących paski w TVP. To Jolanta Mokrzyńska, znana dotąd z pisania... powieści erotycznych! – Nie łączę pisania „belek" z literaturą, to są dwie odrębne sfery mojego życia – zapewnia Mokrzycka w rozmowie z portalem. Opowiada przy tym dlaczego łączy obie swoje „pasje". Jak się okazuje z pisarstwa trudno w Polsce wyżyć. Jak dodaje z pewnością "nie jest to jej przypadek". Co ciekawe, w dotyczącej jej notatce biograficznej, zamieszczonej na stronie wydawnictwa, które publikuje jej powieści, Mokrzycka otwarcie pisze o pracy dla Telewizji Polskiej. – Na „belkach" pracuję dużo dłużej, niż piszę powieści. W TVP od 2007 roku, a na "belkach" od 2010 roku. To dwie różne sprawy, choć oczywiście wieloletnie doświadczenie w pracy z językiem pisanym na pewno ma swoją wagę – mówi Mokrzyńska Wirtualnej Polsce. Dodaje, że jej książki – a wydała dotychczas dwie – to „powieść, fikcja, a nie pamiętniki czy reportaże". – Fikcję pisze się na różne tematy, dlaczego nie na temat seksu, który przecież odgrywa dużą rolę w ludzkim życiu? – mówi dalej dziennikarka. A trzeba przyznać, że akurat w tematyce seksualności Mokrzyńska poświęca sporo miejsca. Niektóre fragmenty są... dosyć odważne. Dwa prezentujemy poniżej, za Wirtualną Polską. „Mężczyźni, którzy nie potrafią robić minety, są najgorsi. Właśnie taki mi się trafił. Muszę mu oddać, że starał się usilnie, ale im bardziej się starał, tym gorzej mu to wychodziło. Nawet pojękiwał z rzekomego zatracenia, klęcząc przede mną i przed wielkim brązowym biurkiem, na którym siedziałam z nogami na jego ramionach. Tyle, że wszystko robił źle. (…) Może w szkole spał na lekcjach biologii; łechtaczka wciąż miała dla niego zbyt wiele tajemnic" – pisała Mokrzyńska w jednej z książek. W dalszej części czytamy z kolei: „Usta miał całe mokre; niestety nie z powodu mojej ekstazy, a jedynie od swojej śliny. Wstałam z biurka i zgarnęłam majtki z podłogi. Wciągnęłam je dość zgrabnie, nawet nie musiałam podnosić spódnicy". Mokrzyńska ukończyła politologię na Uniwersytecie Warszawskim, wcześniej kaliskie Liceum Ogólnokształcące Sióstr Nazaretanek. Jak możemy przeczytać na stronie wydawnictwa, do pisania powieści skłoniła ją: "kilkuletnia praca ze słowami - i wieloletnie fascynacje literackie - stały się inspiracją do podjęcia wyzwania w pisarskiej materii".
trep, 2018-01-18 godz. 14:33
Nieźle dzieje się w pisiarskiej żandarmerii :http://natemat.pl/227691,straszna-prawda-o-zandarmerii-wojskowej-major-ujawnil-kulisy-ta-formacja-chroni-przestepcow
lokaj księcia, 2018-01-18 godz. 08:02
Ekstra nagrody dla ludzi Radziwiłła. Były minister zadbał o swoich Były minister zdrowia Konstanty Radziwiłł (60 l.), zanim został odwołany, zdążył w zeszłym roku jeszcze przyznać ekstra nagrody członkom swojego gabinetu politycznego. Trzej najbliżsi współpracownicy pana ministra dostali w sumie 47 tysięcy złotych. Co ciekawe, w tym samym czasie Radziwiłł zapewniał lekarzy rezydentów, że nie ma dla nich więcej pieniędzy na podwyżki. Były minister nie raz przekonywał młodych lekarzy, że lekarz nie pracuje od 8 do 15. Pracującym po 200 godzin miesięcznie medykom wmawiał, że tak „było i jest”. Za tak ciężką pracę zaoferował podwyżki do 3,6 tys. zł miesięcznie (tyle wynosi od stycznia podstawowa pensja rezydenta przez pierwsze dwa lata) miesięcznie. Dużo? Radziwiłł zupełnie inaczej traktował członków swojego gabinetu politycznego. Chodzi o Tomasza Matynię (27 l.), Łukasza Gałczyńskiego (27 l.) i Macieja Binkowskiego (33 l.). Ich wynagrodzenie wynosiło od 5,5 do 8 tys. zł i to mimo młodego wieku i niewielkiego doświadczenia na takim stanowisku (dwóch z nich studiowało politologię, jeden był szefem struktur PiS w Wieluniu, inny pracował dla senator PiS Beaty Gosiewskiej i w... teatrze). Jak ujawnił to serwis internetowy "Dane publiczne", w zeszłym roku pan minister trójce swoich podwładnych wręczył jeszcze niemal 50 tys. nagród. Za co? Tego resort już nie ujawnił. Gwoli ścisłości należy dodać, że poprzednicy Radziwiłła z PO też mieli do nagradzania swoich współpracowników lekką rękę. A pensje w resorcie zdrowia z roku na rok ciągle rosną.
wszyscy wszystko wiedzą, 2018-01-16 godz. 22:18
Jaki: Państwo PO-PSL: gdzie się nie ruszyć, tam ludzie służb 1     Z dzisiejszego posiedzenia Komisji Weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji wyłania się druzgocący obraz państwa polskiego oraz służb specjalnych za czasów rządu PO-PSL. Przypomnijmy, że Komisja badała dziś sprawę kamienicy przy ul. Łochowskiej 38 na warszawskiej Pradze. Najciekawsze wydają się zeznania burmistrza dzielnicy, Wojciecha Zabłockiego, który zablokował reprywatyzację nieruchomości, a także- Zbigniewa Lichockiego, byłego kuratora Józefa Pawlaka. Rzekomy spadkobierca kamienicy urodził się w roku... 1883. Kiedy 7 lat temu o sprawie zrobiło się głośno, Pawlak mógł mieć 128 lat.  "Moja ocena była taka, że jest to teoretycznie możliwe, że Józef Pawlak żyje"- mówił Lichocki przed komisją. W toku przesłuchania przyznał, że w swojej zawodowej karierze był radcą prawnym w szeregu służb mundurowych, m.in. Służbie Kontrwywiadu Wojskowego w czasach rządów PO-PSL. Świadek, dopytywany o swoją karierę zawodową, podkreślał, że z służbami mundurowymi współpracował tylko w kwestiach prawnych, a żadna jego praca nie wiązała się z postępowaniem reprywatyzacyjnym w sprawie kamienicy przy Łochowskiej.  "To jest jeden z przykładów, jak grupy przestępcze opanowały polskie państwo. Okazuje się, że gdzie się nie ruszymy, to trafiamy na ludzi służb"- ocenił w programie "Minęła 20" w TVP Info wiceminister sprawiedliwości i szef Komisji Weryfikacyjnej, Patryk Jaki.  Odnosząc się do dzisiejszej rozprawy Komisji, Jaki zwrócił uwagę, że prawnik SKW nie był w stanie określić, czy osoba, która w danym momencie miałaby ok. 130 lat żyje, czy też nie.  "To obnaża III RP. To był człowiek, który był dyrektorem w biurze SKW za czasów PO-PSL"- przypomniał wiceminister.  Przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej pytany był również o zeznania radcy prawnego stołecznego ratusza, który nie chciał odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie ustalił, czy Pawlak żyje, zasłaniając się tajemnicą radcowską.  "Oni sobie robią żarty z państwa. Politycy PO przekonują, że chcą wyjaśnić tę aferę, ale w praktyce robią wszystko, aby jej nie wyjaśnić. Nie byłoby tej afery, gdyby nie sędziowie, którzy wydawali takie decyzje"- ocenił wiceminister sprawiedliwości. Jak dodał, kierowana przez niego komisja usiłuje teraz odzyskać majątek od grup przestępczych i zwrócić go miastu, zarządzanemu obecnie przez prezydent z ramienia Platformy Obywatelskiej. Zdaniem Jakiego, pokazuje to, że stołeczny Ratusz woli, aby majątek ten pozostał w rękach handlarzy roszczeń.  "Dlaczego PO po tym skandalu ma tyle procent poparcia? Dzieje się tak, że są media, które ich bronią. Manipulacje medialne sprawiają, że PO dalej ma 15 proc. poparcia po tych wszystkich aferach"- ocenił przewodniczący Komisji.
racjonalny, 2018-01-16 godz. 19:46
Wpływ ustawy o sieci szpitali na służbę zdrowia :Andrzej Sośnierz: Być może wspólnie z rezydentami uda się doprowadzić do decentralizacji NFZ i wielu zmian bardzo potrzebnych systemowi. Rzeczpospolita, Nawet nie przypuszczałem, że ustawa o sieci tak destrukcyjnie wpłynie na służbę zdrowia – mówi poseł Andrzej Sośnierz. Rz: Konstantego Radziwiłła zastąpił prof. Łukasz Szumowski. To dobry wybór? Andrzej Sośnierz, wiceszef Sejmowej Komisji Zdrowia: Jestem zadowolony, że doszło do zmiany ministra, bo i tak słaby potencjał dotychczasowej ekipy się wyczerpał. Pozostaję krytykiem reform ministra Radziwiłła, a szczególnie ustawy o sieci szpitali. Nawet ja nie przypuszczałem, że będzie miała tak destrukcyjny wpływ na służbę zdrowia. Wcześniej skupiałem się na jej aspekcie antypacjenckim – zmieniając sposób finansowania leczenia na ryczałtowy, sprawiła, że to nie pacjent stał się „nośnikiem" pieniędzy dla szpitali, lecz wzór matematyczny i pacjent przestał być najważniejszy. Teraz widzę jej destrukcyjny wpływ na gospodarkę finansami szpitala. Jaki? W ramach finansowania ryczałtowego dyrektorzy dostają globalną kwotę na funkcjonowanie szpitala i mają nią zarządzać tak, by na wszystko starczyło. Bez przyporządkowania kwot procedurom tracą orientację w tym, co przynosi straty, a co zyski. W efekcie zaczynają oszczędzać na najciężej chorych, kosztochłonnych pacjentach, wymagających leczenia np. na oddziale intensywnej terapii. Słyszę, że coraz częściej dochodzi do odsyłania ciężko chorych ze szpitali powiatowych do wojewódzkich. Dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego, prof. Grzegorz Gielerak, dziwi się, że inni dyrektorzy odsyłają takich pacjentów, bo wykonując procedury kompleksowe, można zwiększyć ryczałt. Ale zwiększenie nastąpi dopiero w kolejnym okresie rozliczeniowym, a pieniądze trzeba wyłożyć w danej chwili. Tymczasem dyrektorzy szpitali, szczególnie tych mniejszych, nie mają rezerw finansowych. Boją się, że nie odzyskają pieniędzy. Bo co z tego, że tak zapisano w rozporządzeniu? Przecież można je zmienić. Rozumiem ich, bo sam nie do końca wierzę w trwałość tak szybko i często zmienianych przepisów. Może też nie do końca te przepisy rozumieją? Wzór obliczania ryczałtu jest tak skomplikowany, że prócz jego autora – wiceministra Piotra Gryzy – rozumieją go nieliczni. Nawet dyrektorzy, którzy go rozgryźli, nie mogą mieć pewności, że w kolejnym okresie rozliczeniowym dostaną więcej pieniędzy, bo zależy to także od tego, czy inne szpitale w województwie wykonają mniej świadczeń. Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Andrzej Jacyna zapowiadał ostatnio zmiany zasad funkcjonowania sieci. Prezes NFZ nie zmieni przecież ustawy, więc pole manewru ma niewielkie. Nie pomaga fakt, że od zapowiedzi latem 2016 r. likwidacji NFZ z Funduszu odeszło 300 pracowników. I to, obawiam się, tych lepszych, znających się na systemie. To kolejny przykład pomysłu ministra Radziwiłła na racjonalizację, który skończył się pogorszeniem sytuacji. Zapowiedź likwidacji NFZ, która była szansą na decentralizację systemu, pozbawiła go doświadczonych ludzi. Jednak to nie o osłabienie NFZ krytycy mają największe pretensje do Konstantego Radziwiłła, ale o próby wykluczenia szpitali prywatnych. Choć sieć w pierwotnych założeniach miała ustabilizować pozycję szpitali ważnych dla zabezpieczenia potrzeb zdrowotnych pacjentów, ok. 70 proc. wszystkich, tak pogorszyła sytuację szpitali prywatnych i to stało się jej główną cechą. A to przecież placówki niepubliczne w początkach kas chorych poprzez konkurencyjność wymusiły poprawę jakości w całym systemie. Czy prof. Szumowski wybrany przez premiera, któremu nie przeszkadza, by ochroną zdrowia rządziły prawa wolnego rynku, daje nadzieję na odwrócenie zasad sieci? Mam nadzieję, że nastąpi zmiana frazeologii i odejście od dyskryminacji placówek w zależności od formy własności. Że ważne stanie się, jaką rolę placówka pełni w systemie, jakie ma wyniki leczenia i czy stosuje się do zasad ustawowych. Przed nowym ministrem zażegnanie kryzysu związanego z wypowiadaniem klauzuli opt-out. Poprzednik zostawił mu w konsultacjach społecznych trzy rozporządzenia, które umożliwiają łączenie dyżurów na kilku oddziałach, oprotestowane zarówno przez ekspertów, jak i lekarzy. Uelastycznienie sposobów zatrudnienia nie jest złym rozwiązaniem, bo system opieki zdrowotnej jest przeregulowany i dobrze by było, gdyby wiele decyzji można było podejmować oddolnie, dostosowując zasoby kadrowe do sytuacji. Szkoda jednak, że takie rozwiązania wprowadza się w sytuacji przymusu. Nie sądzę, by były lekarstwem na kryzys związany z opt-out. Problem rezydentów trzeba rozwiązać, ale i na pewno nie wystarczą działania doraźne. Co więc należy zrobić? Wsłuchać się w postulaty rezydentów, które są często zaskakująco zbieżne z postulatami rządowymi. Ale też w ich wypowiedziach jasno wybrzmiewa, że w tym proteście nie chodzi tylko o pieniądze, ale także o zmiany systemowe. Warto wykorzystać potencjał tego protestu, by uzgodnić zmiany w systemie kształcenia, organizacji i finansowania całego systemu. Być może wspólnie z rezydentami uda się doprowadzić do decentralizacji NFZ i wielu zmian bardzo potrzebnych systemowi, który jest ciągle niewydolny w kryzysie.
pocztówka na Maderę, 2018-01-16 godz. 11:59
Lekarz segreguje pacjentów: „Nie obsługuję ludzi z PiS” Zdziczenie przeciwników władzy nie zna granic. Coraz częstsze ataki na biura polityków PiS, bezrefleksyjne wylewanie pomyj w internecie i opętańcze wrzaski na demonstracjach KOD i Obywateli RP, to rzeczywistość, jaką zawdzięczamy zwolennikom totalnej opozycji. Ludzie, którzy szafują takimi hasłami, jak wolność, demokracja czy równość, coraz częściej udowadniają jednak, że słowa te, tak naprawdę niewiele dla nich znaczą. Przykładów nie trzeba długo szukać. Lekarz Wojciech Wieczorek z Rumi,  na jednym z antyrządowych profili na Facebooku z dumą pochwalił się kartką jaką wywiesił przed swoim gabinetem w jednej z rumskich placówek zdrowia: „W tym gabinecie nie obsługujemy pacjentów z „PiS” ponieważ wyposażenie zostało zakupione z dotacji funduszy WOŚP”. Pod postem zaraz pojawiło się mnóstwo popierających komentarzy i dowodów uznania za „bezkompromisowość”. Czy jednak placówki medyczne to odpowiednie miejsca do manifestowania swoich poglądów? Czy pacjent udający się do lekarza nie ma prawa być przyjętym niezależnie od tego czy głosuje na PiS, PO, czy Partię Ufoludków?  Sam Wieczorek nie widzi w tym nic złego: „Oczywiście że na wyposażenie swojego gabinetu zarabiałem sam. To co mógłbym dać więcej na WOŚP przeznaczyłam na wyposażenie abym mógł przyjmować Tych którzy akcję Jurka Owsiaka popierają. Tych których to gryzie i bardzo „miło i kulturalnie „ wypowiadają się na tym forum - to mam nadzieję że nigdy nie będą korzystać z „usług wszystkich konowałów „ a tylko tych świętych nawróconych typu dr Chazan. Pozdrawiam” – buńczucznie odpowiada oponentom. Wieczorek chyba nie zdaje sobie sprawy, że taka postawa jest nie tylko niemoralna, ale też nielegalna. Unia Europejska, którą zapewne rumski lekarz kocha nad życie, bardzo stanowczo walczy z wszelką dyskryminacją. Czy Wieczorek chce zostać ofiarą europejskiego reżimu? W jednej z opinii na profilu medyka czytamy: „Jaką pan składał przysięgę, Hipokratesa czy Hipokrytesa? Gdzie się podziała etyka lekarska?” – i to chyba najwłaściwszy komentarz. fot. Twitter/KOW_z_KOD Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/lekarz-segreguje-pacjentow-nie-obsluguje-ludzi-z-pis,22225695219#ixzz54LOaODpH
wszyscy wszystko wiedzą, 2018-01-16 godz. 11:54
Ujawniamy prowokację na Jasnej Górze. "Obywatele RP weszli w tłum kibiców i rozwinęli transparenty” . Podczas X pielgrzymki kibiców na jasnogórskich błoniach doszło przepychanek między kibicami i „Obywatelami RP”. Według dotychczasowych ustaleń, winą za taki stan rzeczy nie można obarczyć organizatorów pielgrzymki, którzy zadbali o to, by wszystko zostało zaplanowane szczegółowo i przeprowadzone prawidłowo. Zdaniem policji, nie ma żadnych wątpliwości co do tego, iż przyczyną zakłóceń było celowe dążenie do konfrontacji uczestników jednej ze stron. –  Osoby, które uczestniczyły w jednym ze zgromadzeń, po jego zakończeniu przemieściły się na jasnogórskie błonia, gdzie weszły w tłum kibiców i rozwinęły transparenty – ujawniają policjanci. Nie ma żadnych wątpliwości, że na Jasnej Górze doszło do prowokacji. Oryginalnie zgromadzenia kibiców i „Obywateli RP” odbywały się w różnych miejscach i oba były zabezpieczane przez policję. Nad bezpieczeństwem zgromadzonych czuwało 150 policjantów. –  Od godziny 11.00 do 16.00 policjanci zabezpieczali inne zgromadzenie, zgłoszone przez Stowarzyszenie Demokratyczna RP na rogu al. Najświętszej Maryi Panny i ul. Popiełuszki w Częstochowie. Kamery monitoringu zarejestrowały, że policjanci byli na miejscu, a dodatkowo radiowóz stał przy zgromadzonych nieprzerwanie w czasie zgromadzenia, a nawet po jego zakończeniu. Do godz. 16.00, czyli zakończenia zgromadzenia, nie odnotowaliśmy żadnego incydentu, wymagającego interwencji. Policjanci nie ujawnili też w tamtym rejonie żadnej grupy osób, która atakowałaby zgromadzonych –  czytamy w oświadczeniu policji. Po zakończeniu zgromadzenia zorganizowanego przez Stowarzyszenie Demokratyczna RP, część osób z tej grupy wmieszała się w tłum biorących udział w pielgrzymce kibiców. Na jasnogórskich błoniach ponownie rozwinięto transparenty należące do osób Stowarzyszenia Demokratyczna RP, już po zakończeniu ich zgromadzenia. Rozwinięto transparenty z napisami "Chrześcijaństwo to nie nienawiść", "Moją Ojczyzną jest człowieczeństwo" i "Tu są granice przyzwoitości". Część kibiców zareagowała na tę prowokację i doszło do przepychanki. „Obywatelom RP” odebrano transparenty. Po całym zajściu przedstawiciele „Obywateli RP” zgłosili się na policję, gdzie złożyli zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegające na naruszeniu nietykalności cielesnej, gróźb karalnych i zniszczenia mienia w postaci 3 banerów i flagi. Policjanci przeanalizowali nagrania z telefonu alarmowego i zabezpieczyli nagrania z monitoringu. Okazało się, że w trakcie zajścia nikt nie zgłaszał u oficera dyżurnego częstochowskiej komendy potrzeby interwencji. Aktualnie sprawą zajmuje się prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ.



OK, zamknij