16 stycznia 2018, imieniny obchodzą: Waldemar, Marceli, Włodzimierz, Waleria

-2°
Bielsko-Biała
16.01.2018
  • Wilgotność: 70%
  • Wiatr:poł 4km/h

jutro: -3°pojutrze: -1°
artykul,szczyrk_buczkowice_prezydent_przecial_wstege,61454.htmlszczyrk_buczkowice_prezydent_przecial_wstege

Wydarzenia

2018-01-04 18:30 (Komentarze: 150)      

Szczyrk, Buczkowice: Prezydent przeciął wstęgę


Prezydent Andrzej Duda odwiedził dzisiaj Szczyrk i Buczkowice.

W Szczyrku odwiedził Centralny Ośrodek Sportu - Ośrodek Przygotowań Olimpijskich, aby symbolicznie otworzyć kolejkę na Skrzyczne. Symbolicznie, bowiem zmodernizowany odcinek wiodący z centrum kurortu na Halę Jaworzyna działa już od września. Potem robił sobie zdjęcia uczniami z Uczniowskiego Klubu Sportowego działającego w miejscowej Szkole Podstawowej nr 1.

Niedługo potem spotkał się z nauczycielami i uczniami Szkoły Mistrzostwa Sportowego Sportów Zimowych Szczyrk z siedzibą w Buczkowicach. Po krótkim przemówieniu prezydent poświęcił sporo czasu na indywidualne rozmowy i zdjęcia z młodymi ludźmi. Na koniec uczniowie ofiarowali mu narciarską kurtkę. Wizytę w Buczkowicach zwieńczyło wspólne, pamiątkowe zdjęcie.

Autorką fotoreportażu z przecięcia wstęgi pod Skrzycznem jest Beata Stekla.

best

Powiaty: Bielsko-Biała

Zobacz zdjęcia


Skomentuj

Treść:*
Nick:*
7+6=*

maciek g., 2018-01-16 godz. 08:39
Słuchaj Maderowy, Frasyniuk nie spał do południa,kiedy trzeba było się wykazać i swoje odsiedział,wtedy kiedy trzeba było stanąć przeciwko reżimowi.Ten tchórz,który nawet nie zapisał się do Solidarności /bo ją miał w głębokim poważaniu/ dziś chce wprowadzać reżim i dyktaturę, na tamtą modłę.Frasyniuk nie mój brat ,ani swat,ale w pełni go popieram za to ,że znów ma odwagę przeciwstawić się reżimowym zapędom.
pocztówka z Madery, 2018-01-15 godz. 22:58
W natłoku wydarzeń zgubiła się gdzieś sprawa Frasyniuka, nie chce przez to powiedzieć, że została wyciszona medialnie, bo tak nie było, ale z drugiej strony żadnych konkretów nie widać. Krótko opowiem o co chodzi, żeby nie odsyłać Czytelników do Internetu. Władysław Frasyniuk rzucił się na policjanta pełniącego obowiązki służbowe. Prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo i na końcowym etapie postanowiła Frasyniukowi postawić zarzuty. „Legenda” Solidarności otrzymała wezwanie i tu trzeba dodać, że wezwanie zostało doręczone prawidłowo, co jest bardzo ważne w kontekście dalszych konsekwencji. Ano właśnie! Konsekwencji! Jestem wykończony i w uszach mi szumi po wielkiej żebraninie, dlatego nie mam sił szukać i wklejać odpowiednich przepisów prawa karnego. Nie ma na szczęście takiej potrzeby, ponieważ każdy obywatel wie, że jeśli nie stawi się na wezwanie prokuratury, czy policji, to zostanie doprowadzony siłą. Poza tym, że jest to wiedza powszechna, takie informacje organ wzywający musi zawrzeć w pouczeniu dostarczanym wraz z wezwaniem. Oczywiście dotyczy to wszystkich obywateli, nie wyłączając Frasyniuka, który wezwanie nie tylko zlekceważył, ale jeszcze rozreklamował się w mediach. Obywatel tirowiec oświadczył, że nie stawi się w prokuraturze, a to z tej przyczyny, że jest ona „pisowska” i niekonstytucyjna. W ocenie Frasyniuka, Polska jest państwem niedemokratycznym i łamiącym prawa obywatelskie, a zatem on nie będzie sobie głowy zawracał wezwaniami Coś podobnego mógłby sobie wymyślić każdy celebryta, polityk przegrywający wybory i w ogóle dowolny Kowalski, który chce uniknąć odpowiedzialności karnej. Jednak we wszystkich wymienionych przypadkach delikwent zostałby doprowadzony siłą do prokuratury, zgodnie z obowiązującym prawem i to obowiązującym od czasu, gdy „legenda” Władek siedział przy okrągłym stole i pił wódkę z Kiszczakiem. Frasyniuka nikt nie chciał aresztować, nikt nie chciał zatrzymać, miał jedynie sam się stawić w prokuraturze, usłyszeć zarzuty, podpisać protokół i jest wolny, aż do procesu i wyroku. Tak się też nieszczęśliwie składa dla podejrzanego, że nagrania z zajścia obiegły całą Polskę, bo pan Władek był łaskaw zrobić cyrk pod własne potrzeby i zamówienie TVN. Zabezpieczone nagranie nie pozostawia złudzeń, że anielsko cierpliwy policjant został poszarpany, znieważony i wprowadzony w błąd przez podejrzanego. Jednym zdaniem nie ma o czym mówić, ewidentne przestępstwo w dodatku z zamiarem bezpośrednim, czyli w języku normalnego człowieka, celowe i świadome. W chwili gdy piszę te słowa wymiar sprawiedliwości jeszcze nie popełnił wielkiego błędu, a to dlatego, że doprowadzenie podejrzanego siłą wymaga stosownej decyzji prokuratury, którą następnie przekazuje się policji. Minęły zaledwie dwa dni i trudno mieć, póki co, pretensje, że Frasyniuka jeszcze nie zwinęli, ale niezwykle znamienna jest cisza w tej sprawie, wywołana prostym skojarzeniem. Podejrzany chce się wylansować na męczennika i w świetle kamer narobić przykrości Polsce, bo na pewno te zdjęcia przedrukuje niemiecka prasa. Naprawdę? I co z tego? Który przepis Kodeksu Postępowania Karnego o tym mówi, że w razie szantażu zastosowanego przez podejrzanego, prokuratura odstępuje od stawiania zarzutów. Pewnie, że podejrzany Frasyniuk dokładnie taki prymitywny plan sobie wymyślił, ale jakie to ma znaczenie dla wymiaru sprawiedliwości w normalnie funkcjonującym państwie? Poza tym, że jest to okoliczność obciążająca podejrzanego i to w kontekście przyszłego procesu, nie ma tutaj nic innego dla prokuratury do rozważenia. Jednak odpowiednie organa i przedstawiciele instytucji nie wypowiedzieli się w żaden sposób, jak choćby w przypadku zaatakowanej „tureckiej” dziewczynki, chociaż to co zrobił Frasyniuk jest nieporównywalne. Demonstracyjne okazywanie lekceważenia prawa i jakaś taka konsternacja państwa polskiego, niestety świadczy o tym, że komuna trzyma się mocno. W tej sprawie państwo polskie może się zachować tylko w jeden sposób. Prokuratura wysyła do policji polecenie: „Zatrzymać i doprowadzić pajaca Frasyniuka”. Proste! I żywię nadzieję, że najdalej do końca tygodnia tak się stanie.
Bizancjum Krskiego, 2018-01-15 godz. 16:15
DOJNA ZMIANA ROZZUCHWALIŁA SIĘ NIEMIŁOSIERNIE !!!!!!!!!Posłowie PiS oburzeni kosztami Sylwestra TVP. Sławomir dostał 100 tys. za jedną piosenkę? Sylwester w Zakopanem ciągle budzi emocje. Posłowie PiS twierdzą, że Jacek Kurski wydał na niego miliony - ma na to pieniądze, bo w "prezencie" od rządu dostał ponad 1,6 mld złotych. - Sławomir za sylwestrowy występ w TVP miał dostać 124 tys. zł. Stale o tym gadamy – zdradził dziennikarce "Gazety Wyborczej" jeden z posłów PiS należący do komisji kultury. Z informacji gazety wynika, że koszt całej imprezy miał sięgnąć 10 mln złotych. Jedną z głównych gwiazd sylwestrowego koncertu był Sławomir, autor hitu "Miłość w Zakopanem". To właśnie o nim wspomniał cytowany poseł, a przytoczone 124 tys. było zapłatą za zaśpiewanie jednego utworu. Z kolei Luis Fonsi śpiewający "Despacito" dostał prawie pół miliona za swój występ, który w dodatku wykonał z playbacku. Biuro prasowe nie chciało podać "Gazecie Wyborczej" dokładnych kwot, jakie zostały wydane na Sylwestra w Zakopanem. Podkreśliło jednak, że nie zostało wydane więcej niż 10 mln złotych. Nie ulega jednak wątpliwości, że impreza została zorganizowana z rozmachem. Do tej pory telewizja dostała 800 mln zł kredytu z konta Funduszu Reprywatyzacji i 860 mln zł z budżetu państwa na 2017 r., które miało stanowić wyrównanie za 7 lat zwolnienia Polaków z płacenia abonamentów telewizyjnego. PiS przekazuje pieniądze Kurskiego, ale tym bardziej uważnie patrzy na co co prezes TVP je wydaje. Podobno jego rozrzutność nie jest dobrze widziana, a w partii pojawiają się pogłoski o tym, że niebawem straci stanowisko.
Bizancjum Kurvizji, 2018-01-15 godz. 16:11
Posłowie PiS oburzeni kosztami Sylwestra TVP. Sławomir dostał 100 tys. za jedną piosenkę? Sylwester w Zakopanem ciągle budzi emocje. Posłowie PiS twierdzą, że Jacek Kurski wydał na niego miliony - ma na to pieniądze, bo w "prezencie" od rządu dostał ponad 1,6 mld złotych. - Sławomir za sylwestrowy występ w TVP miał dostać 124 tys. zł. Stale o tym gadamy – zdradził dziennikarce "Gazety Wyborczej" jeden z posłów PiS należący do komisji kultury. Z informacji gazety wynika, że koszt całej imprezy miał sięgnąć 10 mln złotych. Jedną z głównych gwiazd sylwestrowego koncertu był Sławomir, autor hitu "Miłość w Zakopanem". To właśnie o nim wspomniał cytowany poseł, a przytoczone 124 tys. było zapłatą za zaśpiewanie jednego utworu. Z kolei Luis Fonsi śpiewający "Despacito" dostał prawie pół miliona za swój występ, który w dodatku wykonał z playbacku. Biuro prasowe nie chciało podać "Gazecie Wyborczej" dokładnych kwot, jakie zostały wydane na Sylwestra w Zakopanem. Podkreśliło jednak, że nie zostało wydane więcej niż 10 mln złotych. Nie ulega jednak wątpliwości, że impreza została zorganizowana z rozmachem. Do tej pory telewizja dostała 800 mln zł kredytu z konta Funduszu Reprywatyzacji i 860 mln zł z budżetu państwa na 2017 r., które miało stanowić wyrównanie za 7 lat zwolnienia Polaków z płacenia abonamentów telewizyjnego. PiS przekazuje pieniądze Kurskiego, ale tym bardziej uważnie patrzy na co co prezes TVP je wydaje. Podobno jego rozrzutność nie jest dobrze widziana, a w partii pojawiają się pogłoski o tym, że niebawem straci stanowisko.
dojenie ma trwać, 2018-01-15 godz. 14:54
Ceny żywności wyższe o prawie 6 procent. Tak drogo w grudniu jeszcze nie było Rosnące ceny na półkach sklepowych nie powinny już nikogo dziwić. W grudniu żywność w Polsce była średnio o 5,8 proc. droższa niż rok wcześniej - wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Ogółem ceny rosły w tempie 2,1 proc., co oznacza, że równie drogo na święta nie było od co najmniej 17 lat. Nic tak nie drożeje jak żywność. Najnowszy raport GUS wskazuje, że ceny jedzenia wzrosły w grudniu średnio o 5,8 proc. O 2,1 proc. więcej płaciliśmy też za mieszkanie. W hotelach i restauracjach ceny skoczyły w rok o 2,8 proc. W zakresie rekreacji i kultury GUS odnotowuje podwyżki o 1,7 proc., w zdrowiu o 1,8 proc. i edukacji o 1,9 p
po łapkach pisiarstwu, 2018-01-15 godz. 14:47
Dekoncentracji mediów nie będzie Ustawa dekoncentracyjna pozostanie w szufladzie ministra Projekt ustawy dekoncentracyjnej leży w szufladzie. Nic nie wskazuje, by miał zostać z niej w najbliższym czasie wyjęty. Dekoncentracji mediów nie będzie - pisze w poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna". "DGP" zaznacza, że oficjalnie rezygnacji z tego planu Prawo i Sprawiedliwość nie ogłosiło. – Założenia dekoncentracji mogę w każdej chwili bez zbędnej zwłoki przełożyć na projekt ustawy – mówi w rozmowie z dziennikiem Paweł Lewandowski, wiceminister kultury. Przyznaje jednak, że obecnie nikt tego od niego nie oczekuje. Dziennik zauważa, że narracja PiS zmieniła się. Przypomina, że jeszcze kilka dni temu Mateusz Morawiecki w rozmowie z zagranicznymi dziennikarzami stwierdził, że ws. dekoncentracji "nie ma żadnego pośpiechu". - To znaczy, że pomysł zniknął – ocenia Andrzej Zarębski, ekspert ds. mediów i były członek KRRiT. Dlaczego? Według eksperta, którego cytuje "DGP", po pierwsze rząd nie znalazł legalnego sposobu, by prawo dekoncentracyjne działało wstecz. Po drugie zrozumiał, że polskie media są częścią międzynarodowego organizmu i nie można ignorować wolności słowa.
pocztówka z prasy niereżimowej, 2018-01-15 godz. 14:28
CZARNECKI - SYMBOL PiS. Ten gość,nawet jak na standardy PiS,jest dziwolągiem.prymityw przetaczający się przez media z kupą frazesów stał się głównym reprezentantem Kaczyńskiego w Brukseli. Dlaczego prezes wybrał Ryszarda Czarneckiego, którym pewnie pogardza nawet bardziej niż unijną biurokracją ? Zdrajcę,który zmienia partie,gdy mógł wydoić więcej.No i doi. Nigdy nie miał skrupułów.Obrzydzenie jakie wywołuje,uważa więc za koszt luksusowego życia.A to,że o takich typach mówi się kreatura,pazerne nic,modelowa liży***,nie powinno urażać,odkąd Różę Thun porównał do szmalcowników.Portret Czarneckiego jako symbol PiS powinien sobie powiesić każdy wyborca tej partii.powiesić
Bizancjum Senatu, 2018-01-15 godz. 11:04
FAKT24.PL Wydarzenia Polityka Kolosalne wydatki na loty senatorów Politycy wydadzą na to nasz majątek. To nie ma sensu! Mandat senatora to jak wygrany los na loterii! Parlamentarzyści izby wyższej zbyt wiele pracy nie mają, na zarobki narzekać nie mogą, w dodatku za pieniądze podatników mogą podróżować po całym świecie. I podróżować dalej będą, bo Kancelaria Senatu na same bilety lotnicze na najbliższe dwa lata zamierza wydać fortunę. Urzędnicy ogłosili przetarg na zakup biletów lotniczych. „Przedmiotem zamówienia jest rezerwacja, sprzedaż i dostawa biletów lotniczych przez 24 miesiące lub do wyczerpania kwoty przeznaczonej na realizację zamówienia” – czytamy w dokumentach przetargowych. Kwota jest spora – to aż 3,2 mln zł. Mamy 100 senatorów, to oznacza, że każdy z nich średnio będzie mógł wylatać do końca kadencji aż 32 tys. zł Przy okazji, Kancelaria Senatu ujawniła, ile biletów musiała kupować w ostatnich latach. W 2015 r. senatorowie i pracownicy Kancelarii Senatu latali 237 razy, a w 2016 r. roku – już 388 razy! Z danych na 2016 r. wynika że najczęściej zagranicę podróżuje sam marszałek Senatu Stanisław Karczewski (63 l.). Okazja? Zawsze się znajdzie. A to narodowa pielgrzymka do Watykanu z okazji 1050. rocznicy Chrztu Polski (koszt 5 tys. zł), a to 70. rocznica Związku Lekarzy Polskich w Chicago (za 31 tys. zł). Senatorowie lubią też bardziej egzotyczne wyprawy: do Meksyku, Maroka, a nawet Tajlandii.
Bizancjum Antoni, 2018-01-15 godz. 10:53
Misiewicz dostał złoty medal za zasługi dla obronności kraju, teraz posłanka Nowoczesnej chce dowodów jego męstwa. Antoni Macierewicz przyznał złoty medal za zasługi dla obronności kraju 25 - letniemu rzecznikowi MON. Ta decyzja zaskoczyła żołnierzy, którzy otrzymali brązowe medale. Zaskoczeni są również publicyści i posłanka .Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer Łódzka polityk zagłębiła się w temat - przeczytała regulamin przyznawania medali oraz rozporządzenie dotyczące Misiewicza i wysłała interpelację do Antoniego Macierewicza. Lubnauer jest ciekawa, co to znaczy, że 25 - latek jest szczególnie uzasadnionym przypadkiem, ponieważ takie jest wyjaśnienie faktu, że opisane w regulaminie zasady przyznawania medali zostały pominięte. Ciekawi ją, jakie są przykłady męstwa i odwagi Bartłomieja Misiewicza okazane w bezpośrednim działaniu na rzecz obronności kraju. Przypadek rzecznika MON faktycznie jest wyjątkowy. Nie otrzymał on wcześniej medalu brązowego i srebrnego - a takie są zasady opisane w regulaminie. Złoty medal można otrzymać pięć lat po srebrnym, który dostaje się trzy lat po brązowym. Oznacza to, że zgodnie z zasadami swój pierwszy medal zasług Misiewicz powinien był dostać w wieku 17 lat. Niestety posłanka .Nowoczesnej nie doczekała się jeszcze odpowiedzi od Antoniego Macierewicza. Prawica twierdzi jednak, że Misiewicz nadzwyczajnie przyczynił się do obronności będąc szefem biura zespołu parlamentarnego do spraw wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Jak pisaliśmy w naTemat, zgodnie z aktualnym rozporządzeniem na medal liczyć mogą osoby, które wykazały męstwo lub odwagę w bezpośrednim działaniu związanym z obronnością kraju albo osiągnęły bardzo dobre wyniki w realizacji zadań obronnych, posiadają szczególne zasługi w dziedzinie rozwoju nowoczesnej myśli wojskowej, techniki wojskowej oraz potencjału obronnego, jak również w zakresie szkolenia i wychowania wojskowego, swoją pracą zawodową lub działalnością w organizacjach społecznych znacznie przyczyniły się do rozwoju i umocnienia systemu obronnego kraju.
Bizancjum Broszydło, 2018-01-15 godz. 10:41
Podsumowaliśmy rząd Beaty Szydło (54 l.)! Nie należał do najoszczędniejszych. W nieco ponad dwa lata rozdano lekką ręką ponad 200 mln zł na nagrody w resortach. Najbardziej hojny dla swoich ludzi był. Mateusz Morawiecki (49 l.). Zwykli pracownicy nie mają co liczyć na takie gratyfikacje! Ale co innego pracownicy resortów rządu PiS, którego politycy od lat krytykowali poprzednią władzę za szastanie publicznymi pieniędzmi. A co robią sami? W Ministerstwie Finansów rozdano urzędnikom w sumie 71 mln zł! Jak w resorcie tłumaczą te premie? - Istnieje ustawowy obowiązek utworzenia funduszu nagród - informuje nas ministerstwo. Nieco mniej szczodry był Witold Waszczykowski (60 l.). W swym MSZ rozdał od listopada 2015 do początku grudnia 2017 r. niemal 60 mln zł. Za co przyznawano te pieniądze? - Za szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej - twierdzi biuro prasowe. W resorcie rodziny nagrody tłumaczą zaś m.in. ciężką pracą nad programem 500 plus, a w Ministerstwie Edukacji - przygotowaniami kontrowersyjnej reformy oświaty. Nie wszyscy są jednak skłonni do tego, by chętnie dzielić się informacjami na temat gratyfikacji. Ministerstwo Kultury potrzebuje jeszcze niemal miesiąca, by przeanalizować nasz wniosek o udostępnienie informacji w tej sprawie, zaś resort obrony Antoniego Macierewicza (69 l.) odpowie dopiero w nowym roku, bo musi zgromadzić odpowiednie informacje. Wiemy jednak, że do sierpnia 2017 r. kwota nagród w jego ministerstwie wyniosła aż 12,7 mln zł.



OK, zamknij