21 października 2017, imieniny obchodzą: Urszula, Hilary, Celina, Jakub

11°
Bielsko-Biała
21.10.2017
  • Wilgotność: 85%
  • Wiatr:zach 1km/h

jutro: 11°pojutrze: 
artykul,wymusil_pierwszenstwo_na_kolumnie_rzadowej,52691.htmlwymusil_pierwszenstwo_na_kolumnie_rzadowej

Na sygnale

2017-02-10 19:34 (Komentarze: 162)      

Wymusił pierwszeństwo na kolumnie rządowej


Niedawno doszło do kolizji z udziałem kolumny pojazdów, którą poruszał się minister obrony narodowej Antoni Macierewicz. Dziś wieczorem w Oświęcimiu doszło do wypadku z udziałem kolumny, w której jechała szefowa rządu, Beata Szydło.

Z pierwszych informacji wynika, że kolumna pojazdów rządowych poruszała się główną drogą. W jeden z samochodów BOR uderzył fiat seicento, który skręcał w lewo tuż przed samochodami Biura Ochrony Rządu. Samochód, w którym jechała premier zjechał z drogi i szefowa rządu się potłukła, ale nic poważnego się jej nie stało. Mniej szczęścia miał jeden z funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. Najprawdopodobniej złamał nogę. Ranny jest też kierowca fiata. Beatę Szydło przewieziono do szpitala na rutynową kontrolę.

 

wojcio

Powiaty: Bielsko-Biała, Cieszyn, Oświęcim, Sucha Beskidzka, Wadowice, Żywiec

Skomentuj

Treść:*
Nick:*
4+1=*

skryba, 2017-02-23 godz. 08:37
Wypadek premier Beaty Szydło Prokuratura do niego nie dotarła. Relacja świadka wypadku Szydło . Zeznania świadków rzucają nowe światło na sprawę wypadku w Oświęcimiu Dwa tygodnie po wypadku premier Beaty Szydło w Oświęcimiu prokuratura oświadczyła, że nie zgłosili się do niej żadni bezpośredni świadkowie tego zdarzenia. Do jednego z nich dotarł jednak reporter programu "Czarno na białym", Piotr Świerczek. Mężczyzna opowiedział mu przed kamerą, co zapamiętał z dnia, w którym limuzyna przewożąca szefową rządu uderzyła w drzewo. Prokuratura: w czwartek przesłuchanie premier Szydło ws. wypadku kolumny Premier Beata... czytaj dalej » Jedynymi bezpośrednimi świadkami, których przesłuchano w prokuraturze, są jak dotąd funkcjonariusze BOR - czyli uczestnicy wypadku. Zeznali oni, że kolumna poruszała się zgodnie z przepisami, używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. W poniedziałek rzecznik krakowskiej prokuratury poinformował, że do śledczych nie zgłosił się żaden bezpośredni, postronny świadek wypadku Szydło. - Co pozwala nam coraz mocniej utwierdzać się w przekonaniu, że tam nikogo innego już nie było - mówił prok. Włodzimierz Krzywicki. Reporter programu "Czarno na białym" dotarł jednak do osób, które były bardzo blisko miejsca zdarzenia. "Nie słyszałem żadnych sygnałów" Pan Waldemar oraz jego koleżanki i koledzy stali w głębi ul. Orzeszkowej, w którą próbował feralnego wieczoru skręcić kierowca seicento. Większość obserwowała wypadek z odległości ok. 30-40 metrów. Wyszli wówczas przed budynek, w którym dwa razy tygodniu spotykają się na terapii. - Wypuszczałem przez bramę kolegę, który wyjeżdżał w stronę Chrzanowa, czyli kierował się tu w prawą stronę, do skrzyżowania, na którym doszło do kolizji - wspomina pan Waldemar. - Najpierw usłyszałem huk, potem zobaczyłem samochód rządowy, który zamykał kolumnę, który stał w poprzek drogi, zabezpieczając wypadek - relacjonuje. - To był dość znaczny huk. Nie powiem, że potężny, ale dość znaczny huk łamiącej się blachy - dodaje. I podkreśla, że dopiero ten hałas zwrócił jego uwagę. - Nie słyszałem żadnych sygnałów dźwiękowych. Mówię o wszystkich samochodach (z kolumny - red.) - mówi pan Waldemar. Zaznacza, że towarzyszący mu znajomi także niczego nie słyszeli. - U wszystkich wersja jest taka sama, że nie było żadnych sygnałów dźwiękowych - podkreśla. Szydło: bardzo chętnie podróżowałabym pociągiem, ale nie mogę Premier Beata... czytaj dalej » Ci świadkowie to trzeźwi alkoholicy, którzy od kilku miesięcy nie piją. To główny powód, dla którego żaden z nich nie zgłosił się na policję - obawiają się, że ich zeznania zostaną podważone. - Ludzie tracą zaufanie do osób, które miały do czynienia z alkoholem - tłumaczy. - Nikt się nie kontaktował z nami - dodaje. Prokuratura przesłuchała już za to świadków, którzy znajdowali się w pobliżu trasy przejazdu kolumny, choć nie widzieli samego wypadku. Jedną z takich osób jest pracownica stacji benzynowej w Oświęcimiu. Akurat była na jej zapleczu z oknami na rondo, przez które przejeżdżały samochody BOR z premier Szydło. Ona także nie słyszała żadnych sygnałów. - Przesłuchanie trwało około godziny - wspomina pani Jolanta. - Najbardziej dopytywali (prowadzący przesłuchanie - red.) o sygnały dźwiękowe, mniej więcej połowę przesłuchania. Na różne sposoby próbowali się dopytać - dodaje. - Czuła pani, że jest pani w jakikolwiek sposób naciskana w tej sprawie? - dopytuje reporter "Czarno na białym". - Delikatnie mogłabym to tak odczuć - stwierdza pani Jolanta. pojazd uprzywilejowany - pojazd wysyłający sygnały świetlne w postaci niebieskich świateł błyskowych i jednocześnie sygnały dźwiękowe o zmiennym tonie, jadący z włączonymi światłami mijania lub drogowymi; określenie to obejmuje również pojazdy jadące w kolumnie, na której początku i na końcu znajdują się pojazdy uprzywilejowane wysyłające dodatkowo sygnały świetlne w postaci czerwonego światła błyskowego art. 2 pkt 38 Kodeksu drogowego Kwestia wykorzystywania przez kolumnę sygnałów świetlnych i dźwiękowych jest o tyle istotna, że pojazdy uprzywilejowane - zgodnie z przepisami Kodeksu drogowego - powinny ich używać jednocześnie, przez cały czas przejazdu. Wypadek w Oświęcimiu (http://www.tvn24.pl)
skryba, 2017-02-22 godz. 19:01
http://www.tvn24.pl/jan-szyszko-oswiadczenia-majatkowe-i-nieruchomosci,717400,s.html
skryba, 2017-02-22 godz. 11:30
ż wiadomo, kogo wiozła rządowa kolumna, która spychała auta pod Żywcem. Tak niebezpiecznie jechał prezydent Duda Okazuje się, że tak niebezpieczne dla VIP-a i innych uczestników ruchu manewry BOR wykonywał pod Żywcem wioząc prezydenta Andrzeja Dudę. W niedzielę poseł Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec ujawnił krótki film pokazujący, jak rządowa limuzyna w obstawie dwóch samochodów terenowych pędziła drogą w okolicach Żywca. Całe szczęście, że pobocze było szerokie, inaczej kolumna rządowa zepchnęłaby do rowu samochód jadący z przeciwka. Dziś wiadomo już, że w limuzynie siedział wówczas prezydent Andrzej Duda. Do tej informacji pierwszy dotarł portal WP. pl. Okazuje się, że tego dnia w Rabce-Zdroju prezydent Andrzej Duda gościł na amatorskich zawodach narciarskich im. Marii Kaczyńskiej, gdzie między innymi wręczał nagrody. Zdaniem świadków prezydent wyjechał z Rabki o godz. 16:00. Pokonanie odcinka z Rabki do tego miejsca, które widać na nagraniu zamieszczonym przez Jana Grabca na Twitterze zajmuje około półtorej godziny. Czasem nawet więcej, wszystko zależy od natężenia ruchu. Prezydenckiemu kierowcy sztuki tej udało się dokonać w godzinę. Jak widać na zamieszczonym nagraniu, kierowcy Biura Ochrony Rządu nie bardzo przejmowali się natężeniem ruchu na drodze. Oficerowie BOR, którzy komentują film są zgodni co do jednego – kilka dni po wypadku premier Szydło tak szybka i agresywna jazda jest niczym strzał w stopę.
hrabinia, 2017-02-22 godz. 10:13
Biegli ustalili,że największą prędkość miała lipa Beaty.Podobno ponad 100km/h ?. Nie dziw ,że zemsta na drzewach jest okrutna.
pancerne siecento, 2017-02-21 godz. 17:21
Pis ma "złość na drzewa" nie dziwię się że wprowadzają takie ustawy, że można wycinać ile popadnie,przecież może ocalić im to ŻYCIE.Coś jest na rzeczy z tymi drzewami,na pewno nie są sprzymierzę cami tej pożal się Bożę partii.
skryba, 2017-02-21 godz. 12:36
Wojskową taksówką na kolację. /jp/ 21 lutego 2017 0 Dramatyczne wydarzenie drogowe z 10 lutego w Oświęcimiu wywołało publiczną dyskusję na temat jakości podróżowania polskich VIP- ów. Stawiane jest pytanie, czym i jak – oszczędzając jak najwięcej czasu – powinni przemieszczać się po kraju członkowie rządu, nie stwarzając zagrożenia zarówno dla siebie, jak i postronnych obywateli. Przy okazji ostatniej podróży pani premier dowiedzieliśmy się, że Beata Szydło w każdy piątek podróżuje ze stolicy do Krakowa wojskową CASĄ. Przeloty finansuje MON, tyle tylko, że – jak się dowiadujemy – wojskowe procedury zakazują wykorzystywania samolotu jako powietrznej taksówki. Jak ustaliła „Rzeczpospolita” CASA w ogóle nie znajduje się w wykazie środków transportu powietrznego dla najważniejszych osób w państwie. Samolot CASA na co dzień służy wojskowym i jest wykorzystywany do szkoleń, transportu broni i żołnierzy. Premier, prezydent RP oraz marszałkowie Sejmu i Senatu mają do dyspozycji wyleasingowane przez rząd LOT-owskie Embraery i śmigłowce oraz oczywiście luksusowe limuzyny BOR. Rząd leasinguje 2 samoloty od LOT-u. Koszt wypożyczenia na 4 lata to ok. 140 mln zł. Korzystanie przez premier z wojskowej CAS-y podraża więc całościowy transport VIP-ów. Na dodatek, „podróż wojskowym samolotem w ramach powrotu do domu jest naruszeniem procedur” – powiedział „Rzeczpospolitej” Tomasz Siemoniak, były minister obrony narodowej w rządzie PO–PSL. Podkreślił, że kilka samolotów CASA jest wytypowanych do lotów HEAD, ale w związku z wykonywaniem zadań służbowych, a nie jako taksówka podniebna dla polityka. Jak pisze „Rzeczpospolita”, taki lot musi wypełniać „Instrukcję organizacji lotów oznaczonych statusem HEAD w lotnictwie Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej”. W jej ramach musi się np. za każdym razem odbyć komisyjny oblot trasy tym samolotem oraz samolotem zapasowym, przy czym tzw. gotowość zachowuje on tylko przez 72 godziny. Lot HEAD wymaga też, by lista pasażerów była podana 24 godziny wcześniej, BOR jest zobowiązane za każdym razem sprawdzić lotnisko. Piloci muszą mieć odpowiednią liczbę godzin wylatanych na tym typie samolotu (np. pierwszy pilot powinien ich mieć co najmniej 250). Czy te wymogi były spełnione? Na to pytanie odpowiedź nie padła. Wojskowy lot jest też poza cywilną kontrolą – zgłoszenie trafia wyłącznie do Centrum Operacji Powietrznych MON. Czy pani premier zajmie w tej sprawie jakieś stanowisko? Czy nadal bedzie latać na kolację wojskową CASĄ? Zobaczymy.
skryba, 2017-02-20 godz. 19:24
z blogu POLITYKA : remm 20 lutego o godz. 14:13 @xmax 19 lutego o godz. 23:34 Na takim skrzyżowaniu kierowca w zasadzie nie ma obowiązku patrzenia w lusterko, bo jeśli daje kierunkowskaz w lewo, to nikt nie ma prawa go wyprzedzać z lewej, tylko ewentualnie z prawej. Warto spojrzeć w lusterko, żeby uniknąć wypadku nie ze swojej winy (z tyłu zawsze może jechać wariat, zwłaszcza na motocyklu). Dlatego pojazd uprzywilejowany w takiej sytuacji MUSI jechać na sygnale. Wszystko wskazuje na to, że pojazd Beatki o Małym Rozumku na sygnale nie jechał, bo Beatce o Małym Rozumku by przeszkadzał. Tu masz przykład, jak traktują Polaków Twoi dzielni PiS-BOR-owcy: https://www.youtube.com/watch?v=1luNgKWdLEc Przy okazji okazało się, że i Szydło, i Duda co tydzień latają sobie rządowymi lub wojskowymi samolotami na weekend., a w feralny piątek Szydło zakończyła „pracę” o godzinie… 13.30. Jak mi jeszcze raz jakiś pisdzielec wspomni o podwyżce dla „ciężko pracującego premiera”, to nie ręczę za siebie. Na Tusku pisdzielstwo za to samo przez osiem lat psy wieszało. Dziś pod artykułem na WP na ten temat pisowskie prostytutki internetowe piszą w kółko, że Tusk latał do domu… kilka razy w tygodniu, a Szydło tylko raz. Taki szablon prostytutki dostały dziś z centrali, która pewnie od tygodnia się głowiła, jakim kłamstwem odpowiedzieć na ten zarzut…
Wento, 2017-02-20 godz. 15:01
@waga. Już masz putinowski styl rządów,a droga jest tylko jedna u tego kur***la : na wschód.
Kociński, 2017-02-19 godz. 19:49
Taka była wola Boża
waga, 2017-02-18 godz. 13:56
wento, pewnie wolałbyć putina za prezydenta?



OK, zamknij